wtorek, 14 października 2014

W moim ,,ogródeczku,,

Dzisiaj pokaże Wam jak zmienia się mój tarasowy ,,ogródek,, . W tym roku włożyłam w niego dużo pracy , pierwszy raz sadziłam pomidory, paprykę, pory :)
Uwielbiam patrzeć jak rosną a praca przy nich działa na mnie uspokajająco :)
Tak prezentowały się w lecie :




Sałata wyhodowana prze ze mnie :)


Pod koniec lata wiele roślin przekwitło lub zeschło, inne zostały zaatakowane przez gąsienice. Nie zrobiłam im zdjęć (były obrzydliwe), ale walczyłam z nimi kilka tygodni. ,,Żarły ,, paprykę, pelargonię , aksamitki...i wiele innych. Jedynie pomidorów nie ruszały ale tylko do czasu. Tępiłam je za pomocą chemii (i nożyczek), zbierałam do worka, ale i tak do końca nie udało mi się wszystkich pozbyć...Nie cierpię gąsienic!!!


Tak wyglądały po 3 tygodniach mojego pobytu w Polsce.
Prawie jak z ,,Rodziny Adamsów,, :)
Przy okazji porządków postanowiłam zmienić kilka rzeczy .


Lawenda Bartka :)  Jedna z niewielu roślin, którą kupił sam :)


Pomidory podczas walki z pasożytami..


Posadziłam zaledwie kilka krzaków (trochę oddałam koleżance) . Gdy zaczęły owocować nie wiedziałam co z nimi robić :) Robiłam sałatki, zapiekałam , dodawaliśmy do kanapek .
Często jedliśmy je prosto z krzaka :) Pomidory ze sklepu nie mogą się równać z ,,swoimi,, .


Moje pierwsze zbiory.


Dojrzewająca papryka.



Jak widać na zdjęciu: pora na porządki! 


Wiosną kupiłam kilka sadzonek bratków. Przez lato po rozsiewały się wszędzie....znajdowałam je nawet między kafelkami na tarasie. Niektóre wyrzuciłam, inne przesadziłam do doniczek.
Jak zawsze wyglądają świeżo i pięknie :)


Tak wygląda mój ,,ogródek,, po porządkach :
Tę roślinkę dostałam od mamy. Wiosną wykopała kilka sadzonek i zabrałam je do Anglii . Jak widać robale także jej nie oszczędziły...


Ostatnie dojrzewające pomidory.


Papryki już dojrzałe :) 
Nie sądziłam, że będą miały,aż tyle owoców :) 


Niestety okazały się bardzo ostre i oboje stwierdziliśmy, że raczej ich nie zjemy.
Zebrałam je, związałam sznurkiem i postanowiłam ususzyć .
Na razie wiszą w kuchni ale może kiedyś zrobię z nich ciekawą dekoracje. 
Choć teraz prezentują się całkiem nie źle.


Pamiętacie moją kratkę z kwiatami??? Teraz pnie się po niej bluszcz. Przez lato bardzo się rozrósł i zastanawiałam się co z nim zrobić. Kratka okazała się świetnym rozwiązaniem. Przez jakiś czas będę miała z nim spokój, a biała ściana nabierze trochę ,,życia,, :)



W funciaku znalazłam małe lampiony solarowe. Bardzo mi się podobały dlatego zakupiłam 8 sztuk :)


Tak prezentuje się nasz taras po ,,jesiennych ,, porządkach i podlewaniu :)


Zdjęcia robiłam wieczorem i jak widać lampki już się po zapalały. 







Tak prezentują się w nocy. 




Moje pory :) 
Trochę za gęsto posadzone ale dają radę. 
Przyjemnie jest wyjść na taras i zerwać świeżą ,,zieleninę,, do zupy czy obiadu :)


Lubczyk, seler i szczypior po porządkach. 
Poprzycinałam je by puściły nowe pędy. 


A to mój ,,doniczkowy skalniak,, i ,,tuba,, ,w której wcześniej rosły inne kwiaty. Szkoda było ją rozbierać, dlatego posadziłam w niej rozety (nie mam pojęcia jak się nazywają). Na razie wyglądają trochę dziwnie, jednak gdy się rozrosną na pewno stworzą ciekawą kompozycję .





Zobaczcie jaką chryzantemę udało mi się wyhodować :) W tamtym roku kupiłam małą roślinkę, gdy przekwitła obcięłam ją przy ziemi i zostawiłam do wiosny. 
Gdy zrobiło się ciepło zaczęła się rozrastać, dostała większą doniczkę a teraz prezentuje się właśnie tak :) 
Jestem z niej dumna :) 


Krótka historia węża ogrodowego. 
Jeszcze do niedawna podlewałam moje rośliny za pomocą konewki i wiadra. Przy takiej ilości kwiatów musiałam nieźle się napracować. Co prawda Bartek mi pomagał, jednak takie podlewanie było dość uciążliwe. Zwłaszcza w lecie gdy ziemia w ciągu dnia wysychała ,,na wiór,, . 

Kilka razy zastanawiałam się nad rozwiązaniem tego problemu. Przed mieszkaniem kranu nie mamy, a w łazience wygląda on TAK (tak..w Angielskich mieszkaniach często można spotkać się z dwoma kranami : jeden do zimnej wody, drugi do gorącej)


Tak męczyliśmy się z wiadrami ,aż do końca lata. 
Podczas zakupów z koleżanką odwiedziłyśmy sektor ogrodowy. To właśnie tam znalazłam TO !
 Mały, niepozorny przedmiot a znacznie ułatwił moje życie :)


Mała ,,przejściówka,, z gumą na końcu, którą mogłam dopasować do swojego kranu. Może nie do końca ma takie zastosowanie jednak dla mnie liczy się to, że DZIAŁA! 
Zakładam ja, zaciskam metalową obrączkę i gotowe! 


Na początku kupiłam samą ,,przejściówkę ,,( całe dwa funty :p )by sprawdzić czy działa. Pasowała, więc następnego dnia poleciałam do sklepu i kupiłam 30 m węża ogrodowego (+ złączki) i z radością przyniosłam go do domu. 
Po dopasowaniu wszystkich części i podłączeniu do wody okazało się, że ....wszystko działa bez zarzutu :)
Teraz mogłam stać i podlewać! Bez noszenia wiader, konewek i nerwów :) 
Dla kogoś patrzącego z boku, mój zachwyt może okazać się nie zrozumiały...ale dla mnie to odkrycie było jak... ,,GWIAZDKA W SIERPNIU,, :)


Teraz muszę znaleźć dla niego odpowiednie miejsce ale to już żaden problem :)






 Mój najnowszy nabytek :)  Wózek kupiłam na przecenie pod koniec lata. Wcześniej kosztował 15 funtów, ja kupiłam go za 5 :)


Nawet nie wiem kiedy mój ,,ogród,, stał się moją pasją. Codziennie przed wyjściem do pracy oglądam swoje rośliny... patrze jak rosną, planuje co zmienić, co dokupić, czego się pozbyć :)
Praca przy kwiatach jest dla mnie jak ,,terapia anty stresowa,, :) 
W betonowym mieście miło jest mieć (nie wielki) kawałek własnej zieleni :) 



19 komentarzy:

  1. Piękny ogródek :) I jakie plony :)

    OdpowiedzUsuń
  2. mam nadzieję, że kiedyś będzie stać mnie na wzięcie kredytu bo marzę o własnym ogródku, a w tej wynajmowanej kawalerce nic nie możemy zrobić za bardzo bo właściciel się nie zgadza, a i inwestować w czyjeś to tak nie bardzo;/ Także zazdroszczę:)

    OdpowiedzUsuń
  3. W Twoim ogródeczku jednym słowem jest: bajecznie :)
    Ja też mam swój ogródek który bardzo lubię i dbam o niego jak tylko mogę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pomidorki z własnego ogródka to pewnie przepyszne!
    śliczne kwiatuszki!!!
    buziaki kochana

    OdpowiedzUsuń
  5. ogródek piękny, lawenda cudna, ale prawdziwym hitem jest dla mnie ta przejściówka do kranu! sama szukałam takiej całe lato ale w PL nic nie znalazłam :(

    OdpowiedzUsuń
  6. piękne też muszę sobie zrobić takie ogródek w następnym roku

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie ma to jak samemu sobie wyhodować warzywa i potem je zjeść :)
    U mnie w tamtym roku było mnóstwo papryczek chilli, które były za ostre i mama nafaszerowała je serem ( bodajże fetą) i zalała je olejem. Idealna zagryzka do piwa :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Super ogródeczek masz ;) świetne są te lampki zwłaszcza te ważki ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zazdroszczę takiej możliwości prowadzenia upraw! :-)

    Ja mam tylko maleńki balkonik i niewielkie parapety ;-(

    Ciekawe pomysły na posadzenie sukulentów! Nie wiem, jak się nazywają te na pierwszym zdjęciu (z sukulentami), ale te na drugim to chyba rojnik. W każdym razie wyglądają jak moje rozetki rojnika.

    OdpowiedzUsuń
  10. PS. Te rozetki rojnika pokazywałam na blogu, więc możesz zajrzeć i porównać, czy takie, jak Twoje. :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja nie mam cierpliwości do dłubania w ziemi, ale podziwiam, że Ci się chce:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękny ogródeczek i wspaniałe plony :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Przepiekny Twoj ogrodek. Widac, ze masz zielona reke. Pewnie po babci:))

    OdpowiedzUsuń
  14. jestem oczarowana Twoim tarasem :) żałuję, że nie mam ogródka obok domu :) w przyszłym roku też planuję pochwalić się wyhodowanymi przeze mnie warzywami ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i zapraszam ponownie :)