czwartek, 23 października 2014

la roche-posay , anthelios xl , anti-brillance/ anti-shine


Kremów z filtrem używam od kilku lat. Chronią poją skórę przed słońcem, przebarwieniami, starzeniem się. Są ze mną przez cały rok. Latem stosuję wyższe filtry( SPF 50) , jesienią i zimą ograniczam się do SPF 20-30.  
Od dawna szukałam kremu na lato, który nie pozostawi tłustego filmu na mojej twarzy. O ile zimą mogę to znieść latem jest to nie do przyjęcia. 
Recenzję tego kremu obiecywałam jakiś czas temu. Od kilku dni mam wenę  na pisanie postów więc korzystam :)

Kilka słów od producenta:

Optymalna ochrona przeciw słoneczna SPF 50+, wzmocniona przeciw promieniowaniu UVA, dzięki opatentowaniu systemu filtracji Mexoplexa. Minimalistyczna formuła: bez zapachowa, bez parabenów, nie powoduje powstawania zaskórników. 
Sucha w dotyku konsystencja:  podwójne działanie przeciw błyszczeniu się skóry, natychmiastowe wchłanianie, matowe wykończenie. Nie pozostawia tłustej warstwy ani białych śladów. Odpowiedni dla każdego typu skóry.

Wskazania:
Skóra wrażliwa, alergie słoneczne, intensywne nasłonecznienie, ochrona przed przebarwieniami spowodowanymi działaniem promieni słonecznych .


Znalazłam go przez przypadek. Robiąc zakupy w Bootsie zajrzałam na stoisko z La Roche-Posay i zobaczyłam GO! Często tam chodzę i nigdy wcześniej się z nim nie spotkałam ....więc musiał być,,nowością,, . Wcześniej używałam La Roche-Posay ANTHELIOS XL spf 50 (recenzja) i nie byłam z niego zadowolona. Do zakupu tego kremu skusił mnie napis na opakowaniu ,,Anti-shine,, :) 

Zapłaciłam ok 15 funtów , trochę dużo ale czasami udaje mi się trafić na promocję ,,3 w cenie 2,,
.
Zapakowany był w kartonik ,na którym znajdują się wszystkie potrzebne informacje.
Krem zamknięty w miękkiej tubce o pojemności 50 ml. Wygląd typowy dla LRP.  Nie specjalnie przypadł mi do gustu. Kojarzy mi się z produktami aptecznymi, lekami, maściami itp. 


Zamknięcie typu ,,klik,, z małą dziurką umożliwiającą łatwe dozowanie produktu. 


Nie oszukujmy się....przeważnie wygląda ,,tak,, .


Krem o białym kolorze i konsystencji przypominającej mleczko.


Przy aplikowaniu go na twarz trzeba dojść do wprawy.  ,,Tępo, się rozprowadza, dość szybko ,,zastyga,, i trzeba śpieszyć się z jego nakładaniem. W przeciwnym razie może pozostawić białe smugi. Jeśli nałożymy go za dużo bieli twarz lub zbierał się w zmarszczkach pod oczami. Czasami podkreślał suche skórki, choć od kiedy zmieniłam pielęgnacje twarzy nie mam z nimi problemu :)


Najbardziej podoba mi się to, że nie pozostawia ciężkiej, tłustej warstwy na skórze.
Po nałożeniu moja twarz nie świeciła się. Co prawda nie był to mocny mat ale delikatne satynowe wykończenie, które utrzymywało się przez dobrych kilka godzin . Bardzo podobał mi się ten efekt, przez cały czas miałam ochotę głaskać moją gładka buzię :) Nawet w upalne dni moja twarz wyglądała świeżo, co było chyba największym plusem. Nie próbowałam nakładać go pod makijaż. Rzadko używam podkładu a latem nie robię tego wcale, krem z filtrem w zupełności mi wystarcza. Czytałam, że w połączeniu z innymi kosmetykami lubi się rolować. Zdarzało się to kilka razy gdy nałożyłam pod niego krem la roche-posay,  redermic C (recenzja już nie długo), jednak gdy używam go samodzielnie nie mam większych problemów.


Krem nie uczula mojej skóry ani jej nie podrażnia. Nie zauważyłam też wysypu zaskórników.
Trzeba dojść do wprawy przy nakładaniu ale gdy już opanujemy tą ,,sztukę,, nie powinien sprawiać większych problemów. Na początki go nie cierpiałam, jednak gdy doszłam do wprawy nie wyobrażałam sobie dnia bez jego nałożenia. 
Stosowałam go przez całe lato, na urlopie, będąc na plaży. Świetnie chronił moją skórę przed słońcem, nie była za czerwieniona ani poparzona. Nie przybyło nowych przebarwień więc czego chcieć więcej?



Producent zapewnia, że krem nadaje się do wszystkich typów skóry. Wydaje mi się, że w przypadku suchej raczej by się nie sprawdził. Lubi podkreślać suche skórki, zbierać się w zmarszczkach. Jednak do mojej mieszanej jak najbardziej się nadaje :) Jest to moje drugie opakowanie i na pewno w lecie kupię go ponownie. Teraz nie potrzebuję tak silnej ochrony i zamierzam postawić na nawilżanie .


8 komentarzy:

  1. Nigdy nie używałam tak wysokiego filtra, ale może kiedyś zacznę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cena wysoka, tego produktu nigdy nie miałam :).

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie używam tak dużych filtrów;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam ale słyszałam wiele dobrego ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Coś takiego właśnie by mi się przydało :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam jeszcze okazji go testować, może kiedyś się na niego skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i zapraszam ponownie :)