piątek, 17 października 2014

Jak przetrwać po usunięciu ósemki?



Długo zastanawiałam się nad napisaniem tego posta, ponieważ  nie spotkałam się z tym tematem na żadnym z blogów. .Jednak doszłam do wniosku, że  może moje ,,doświadczenia,, pomogą komuś przetrwać te kilka  pierwszych dni, które dla mnie bardzo ciężkie.
Wiadomo, że chodzenie do dentysty a tym bardziej usuwanie zębów nie należy do najprzyjemniejszych. Jednak dla własnego dobra odwiedzamy gabinety dentystyczne. Kilka miesięcy temu ,,pozbyłam,, się zęba mądrości, opowiem Wam jak sobie z tym poradziłam.

Zacznę od początku:
Moja dentystka (w Polsce) już dawno temu zalecała usunięcie zęba mądrości. Zęby nie miał warunków aby równo rosnąć, do tego korzenie były  zakrzywione . Poleciła jak najszybciej się go pozbyć i dała namiary na chirurga. Na urlopie nie zdążyłam tego zrobić... a później uznałam, że skoro nie boli nie będzie tak źle.

Wszystko było ok do czasu gdy kawałek zęba  przebił dziąsło i zaczęło się ,,ząbkowanie,, . Później było tylko gorzej: zaczynając od bólu,  po infekcje, opuchniętą twarz, antybiotyki i ból ucha. Wszystko przez jeden, niepotrzebny  ząb!
W końcu powiedziałam ,,DOŚĆ,, i umówiłam się na usunięcie mojej największej zmory.
Bałam się iść do angielskiego dentysty, więc zadzwoniłam do Polskiej kliniki stomatologicznej.
Znajduje się ona w mieście oddalonym o jakieś 30 km.
Bez problemu umówiłam się na wizytę.

Na miejscu przywitała mnie Polska obsługa .Wypełniłam potrzebne dokumenty po czym weszłam go gabinetu.
Chirurg okazał się być Anglikiem (wielkim jak niedźwiedź!) 
Zrobił zdjęcie, dał zastrzyk znieczulający i przystąpił do zabiegu ekstrakcji.
Wiedziałam, że nie będzie to łatwy zabieg ale takich tortur się nie spodziewałam!
Przez godzinę i piętnaście minut rozcinał mi zęba na części, później ,,odłupywał,, po kawałeczku (czymś co przypominało dłuto). Szukanie narzędzi, kilkukrotne ustawiane lampy, fotela wprowadzało mnie w coraz większą panikę. Ponieważ krzyczałam z bólu skończyło się na trzech zastrzykach. 
Przez długi czas nie mógł wyciągnąć nawet kawałka zęba, tylko dłubał, coś przekręcał... masakra! Gorąco mi jak sobie przypomnę. Fikałam nogami, stękałam, krzyczałam, aż w końcu się popłakałam :(  Ile człowiek może wytrzymać! Miła pani pielęgniarka ocierała mi łzy i pocieszała, a pan  chirurg lekko się zdenerwował...
Chciałam uciec, jednak z rozgrzebanym do połowy zębem  nie był to najlepszy pomysł.

Po przerwie na płacz ,,runda druga,, :( . Nie miałam już siły, łzy leciały mi jak grochy ale musiałam wytrzymać. Na szczęście cały ząb (wraz z krzywymi korzeniami) został usunięty.
Co ciekawe ,,mistrz gabinetu,, nie założył mi szwów?!
Jak twierdził: ,,Chciał uniknąć opuchlizny,, ,więc zostawił mnie z ogromną dziurą w dziąśle...kretyn!

Kiedy wyszłam z gabinetu nogi miałam jak z waty, ktoś coś do mnie mówił, ale nie pamiętam co.
Dostałam kartkę z zaleceniami ,,co robić po zabiegu,, pozbyłam się 130 funtów i wyszłam jak najszybciej nie oglądając się za siebie.
Nie pamiętam drogi do domu...pamiętam tylko słowa recepcjonisty ,,weź coś przeciw bólowego zanim znieczulenie przestanie działać,,. Tak też zrobiłam.

A tak wyglądałam zaraz po opuszczeniu kliniki:
Zapłakana, wymęczona i opuchnięta. Choć to był dopiero początek.



Po przyjeździe do domu przez kilka godzin leżałam na kanapie, oglądałam (chyba) jakiś film lecz nie pamiętam jaki. Dopiero po kilku godzinach zaczęłam ,,kontaktować,,. Wzięłam tabletki przeciw bólowe
i zadzwoniłam do pracy aby wziąć chorobowe. To było najważniejsze,  ponieważ nie wyobrażam sobie spędzenia w pracy całego dnia po tym co mi zrobili. Zwłaszcza, że kręciło mi się w głowie kiedy wstawałam...
W domu prze siedziałam cały tydzień :) Na szczęście mogłam sobie na to pozwolić.


Oto kartka z zaleceniami, które otrzymałam przy wyjściu:




Przez tydzień po zabiegu najważniejsze dla mnie były tabletki! 
Ból był tak silny, że nie mogłam wytrzymać.
Nie dostałam żadnej recepty, usłyszałam tylko ,,proszę brać to co na Panią działa,, 
Bartek po takim zabiegu (robionym w Polsce) nawet nie wiedział, że miał usuwanego zęba.
Jego dentystka od razu dała mu leki i nie musiał się o nic martwić..
Ja nie miałam tyle szczęścia.


Dużą ulgę przynosiły zimne okłady .
W tym celu wykorzystałam żelowe okulary :)
Przykładałam jej zaraz po zabiegu a także przez następne kilka dni. Pewnie dzięki temu opuchlizna była prawie nie widoczna.
Czasami uśmierzały ból. Rzadko ich używam, jednak w tym wypadku byłam bardzo zadowolona z ich zakupu :)



,,Dieta miękka,,  czyli serki, gęste soki, banany mile widziane :)
Pierwszego dnia nie jadłam nic...nie dałam rady. 
Następnego głód był nie do wytrzymania więc próbowałam  zjeść serek (Danio- akurat taki kupiłam).
Samo otwieranie buzi sprawiało mi problem, jednak małą łyżeczką, po malutku dałam radę.


Stopniowo wprowadzałam ,,twardsze,, pokarmy.
Choć nawet zjedzenie jajecznicy było wyzwaniem.


Łosoś ze szpinakiem nadawał się świetnie, ponieważ jego mięso jest bardzo delikatne.


Przez pierwsze 2 dni odradzono mi też ,,MYCIE ZĘBÓW,,!!! 
Po to by nie naruszyć świeżej rany.
Było to bardzo trudne do zniesienia....bo jak to? Nie myć zębów przez 2 dni???
O płukaniu też nie było mowy...
Wcześniej zaopatrzyłam się w miękką szczoteczkę dla dzieci (tak na wszelki wypadek).  Po woli, delikatnie szczotkowałam zęby :) To uczucie świeżości pierwszy raz po 2 dniach było nie do opisania :)


Na kilka dni Bartek wcielił się w rolę pielęgniarza :)
Kroił banany w plasterki, przynosił zimne okłady...i był na każde wezwanie :) Jednak wszystko co dobre szybko się kończy...
Kiedy był w pracy czas spędzałam głównie na leżeniu.
Nie mogłam się schylać, ponieważ kręciło mi się w głowie i czułam dziwny ,,ucisk,, w miejscu po zębie.
Babcia (która ma doświadczenie w tej dziedzinie ) wytłumaczyła, że to normalne.
Przez dwa tygodnie nie mogłam też podnosić cięższych  rzeczy by nie dostać krwotoku.
Później wykorzystałam to w pracy :p .
Do 3 tygodni po zabiegu odczuwałam ból...raz silny, raz lekki.
Czasami drętwiały mi usta...jednak ,,rzeźnik,, uprzedził mnie o tym.

Po dłuższym czasie doszłam do siebie. Teraz już wszystko jest w porządki.

Wiem jedno: NIGDY WIĘCEJ NIE USUNĘ ZĘBA W ANGLII!!
Kiedy opowiedziałam tę historie mojej dentystce (w Polsce) bardzo się zdziwiła.
Dla niej było to nie do pojęcia.

Niedługo czeka mnie kolejny zabieg jednak tym razem zrobię go w Polsce.

24 komentarze:

  1. Ja przez to przeszłam, choć sam zabieg był bezbolesny, więcej strachu niż bólu i trwało to może z 15 minut. Tyle że na moje szczęście, korzenie w moich zębach są prościutkie, tyle że zęby nie mogą wyrosnąć, bo nie mieszczą się w żuchwie:P (bo oczywiście wszystkie ósemki zaczęły rosnąć na raz:D). Samego zabiegu nie pamiętam jako strasznego przeżycia pod względem bólu, raczej ciężkie psychicznie było, bo nie wiedziałam co mnie czeka:P
    Gorzej było gdy znieczulenie przestało działać:P Masakra:P ale w 4-5 dni było już ok, nie wiem czemu u Ciebie to tak długo trwało?? Ja miałam tylko siniaka żółtego na policzku przez około 1,5 tyg, ale już bez bólu - bardziej bolało ściągnięcie szwów niż usuwanie zęba, które de facto w ogóle nie bolało.

    Jeszcze mam 3 ósemeczki do usunięcia:P Ale psychicznie jeszcze nie jestem gotowa na ból który mnie czeka po ustaniu działania znieczulenia:D

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. obie moje siostry usuwały ósemki w Polsce i w obu przypadkach zabieg trwał kilka minut i był bez bolesny. następnym razem na takie ,,atrakcje,, wybiorę się do Polski

      Usuń
  2. Ból zęba i wszystko co z tym związane to najgorsze co moze być!!!!
    Jestem z tobą kochana, trzymaj sie !!! buziaki

    OdpowiedzUsuń
  3. też powinnam usunąć, ale przeraża mnie to:(

    OdpowiedzUsuń
  4. O matkoooo co Ty musiałaś przejść-aż Ci współczuję :( ja bym go chyba zabiła.....Ja też mam ósemkę usuniętą, ale trwało to minutkę i bez bólu . Współczuję Ci -biedna Ty moja :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojeju, ale Ci współczuję! Aż mnie ciarki przeszły. Ładny mi lekarz. Masakra! Dobrze, że już jest w porządku :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też to przechodziłam. Dlaczego nie wolno używać słomek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zmienia się ciśnienie w buzi i skrzep, który tworzy się w gojącym zębodole może zostać naruszony (powstanie bolesny ,,suchoduł,, ). Dlatego też nie nie należy płukać jamy ustnej przez pewien czas.

      Usuń
  7. ja też mam ósemkę :( do wyrośnięcia podchodziła dwa razy. za każdym razem szły za tym przeciwbólowe ale ból nie był nie do zniesienia. już z rok mi nie rośnie, siedzi sobie spokojnie, przesunął mi trochę zęby ale już dostosowały się do zgryzu. nie boli, nie zawadza, i nie wiem co z nim zrobić. nad nim odstaje mi trochę dziąsło które pewnie sie przerwało i została taka fałdka, jednak jest zagojona. wolałabym nie przechodzić przez to co Ty.

    można w ogóle żyć z zębem mądrości aż sam wypadnie ze starości?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najlepiej zapytaj dentysty. ja czekałam z tym za długo i gdybym zrobiła zabieg w Polsce pewnie był by bezbolesny i szybki

      Usuń
  8. Prawdziwy koszmar... Niczym z filmów Hitchcock'a... Naprawdę ci współczuję... Ja na szczęście nie miałam aż tak ekstremalnych przeżyć, a do tego dostałam receptę na Ketonal - chociaż potrzebowałam najwyżej 2 tabletek.
    Przeżycia przy wyrywaniu 8 w dużym stopniu zależą od sposobu ich "wyrżnięcia" i ich "stanu zdrowia"..

    OdpowiedzUsuń
  9. Współczuję. Moje usuwanie ósemki było równie traumatyczne... nigdy więcej !

    OdpowiedzUsuń
  10. Masakra, ja niestety jestem odporna nie znieczulenie wię u mnie tlyko narkoza wchodzi w grę ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kasienko, przytulam. Jak tak mozna???? W dzisiejszych czasach??? Mam ogromne problemy z zebami, takze osemkami, wielokrotnie szyte dziasla, ale nie takie meczarnie. Choc usuwana osemka we Francji, tez mi dala popalic. Lekarze nie biora pod uwage, ze chorzy moga miec rozny prog bolu! I moga potrzebowac wiecej znieczulenia. Moze trzeba te klinike obsmarowac w gazecie jakiejs?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiałam się nad tym jednak doszłam do wniosku, że nie chcę mieć z nimi nic wspólnego . Nigdy więcej!

      Usuń
  12. Ojejku, aż szkoda mi się Ciebie zrobiło :O Ja też miałam wyrywane zęby, co prawda nie 8, bo do stałego aparatu [ba już nawet nie pamiętam jakie to zęby były]. Tak czy inaczej po kilku minutach już było po sprawie... dobrze wiedzieć na przyszłość by nie chodzić do dentystów w Anglii ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jej teraz to mnie wystraszyłaś, bo też zaczął mi wyrastać ząb mądrości. :( i strasznie bolii.

    OdpowiedzUsuń
  14. Współczuję, ja to przerabiałam, ale wiele lat temu ... dobrze, że takie rzeczy się zapomina... jak bardzo bolało.
    Trzymaj się cieplutko, ściskam mocno Kami

    OdpowiedzUsuń
  15. Przeżyłam zabieg usuwania ósemki. Samo wyrwanie trwało krótko i było bezbolesne, potem się zaczęło, gdy znieczulenie przestało działać. Najgorszy fizyczny ból jakiego w życiu doznałam :( przytulałam się do butelki z zimną wodą, spałam z nią żeby załagodzić ból ...

    OdpowiedzUsuń
  16. Dołączam do klubu. Tez przeszłam zabieg usuwania ósemki górnej. Sam zabieg bezbolesny, aczkolwiek trwał 2,5 godz.... Nie do uwierzenia że tak długo. Wszystko przez dziwne ułożenia zęba i korzeni, co nie było widoczne na zdjęcie pantomograficznym! Po tym byłam tak zmęczona, jakbym co najmniej w kamieniołomie harowała. Oczywiście jak znieczulenie przestało działać ból nie do zniesienia, bez tabletek się nie obyło, dodatkowo cała prawa strona spuchnięta przez kilka dni... A jeszcze jedna ósemka do usuniećia...ehh

    OdpowiedzUsuń
  17. Dla mnie wyrywanie 8 to była masakra. Jedna wielka masakra. dwa tygodnie wyciągnięte z życia.

    OdpowiedzUsuń
  18. A kiedy moglas otworzyc szerzej usta? Bo moja historia jest taka sama

    OdpowiedzUsuń
  19. Czytam i nie dowierzam.. Współczuję, że musiałaś przejść przez ten horror. Jestem 11 dni po ekstrakcji dolnej ósemki i kilka godzin po zdjęciu szwów. W moim przypadku bardziej bolesne było właśnie ściąganie szwów aniżeli sam zabieg. Ekstrakcja trwała w moim przypadku jakieś 20 minut. Razem z podaniem znieczulenia i oczekiwaniem aż zadziała sądzę, że wszystko trwało jakieś pół godziny. Co prawda chirurg kiedy zobaczył zdjęcie to miał niewesołą minę i skomentował to zwrotem "psiakrew". No to aż mi się gorąco zrobiło. Ósemka była zatrzymana. W pozycji niemal poziomej. I na domiar złego przytulona do korzeni siódemki. Noo po prostu szlag by ją jasny trafił. Doktor podał mi znieczulenie w dwóch seriach po kilka nakłuć. Zaczekał cierpliwie aż zacznie ono działać. Potem było nacinanie, rozwiercanie zęba na kilka części i rwanie. Głową szarpali mi na wszystkie strony, ale dzięki temu szybko poszło. Opuchlizna level hard. Okłady z lodu miały pomóc, ale pomogły naprawdę niewiele. Ból jednak po samym zabiegu naprawdę był znośny, do tego ibuprofen... Żyć nie umierać ;) Dokuczało uczucie ciągnięcia, pulsowanie miejsca opuchniętego. Tydzień po ekstrakcji spędziłam w domu na zwolnieniu ze względu na to, że nie wskazana jest wówczas praca wysiłkowa, np. dźwiganie. W domu antybiotyk, do tego "miękka" dieta. No i dzisiaj to nieszczęsne ściąganie szwów. Brrr.. Bolało.. Dopiero przy ostatnim szwie, który nie chciał puścić,dentysta zdecydował się podać mi znieczulenie i chwała mu za to.. Przy następnej ósemce już wiem, że pójdę do tego samego chirurga, ale przy ściąganiu szwów na pewno poproszę od razu o znieczulenie. Jeśli ktoś szuka chirurga a jest ze śląska, a dokładniej z okolic Zabrza, albo Raciborza to chętnie polecę :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i zapraszam ponownie :)