czwartek, 9 października 2014

Green Pharmacy, sól kąpielowa, róża piżmowa i zielona herbata


Recenzji soli jeszcze nie było na moim blogu, choć często ich używam. Przeważnie kupuję te z biedronki (dobre i tanie), jednak tym razem ciekawość zwyciężyła. 
Na jednym z urlopów ,,buszując,, po drogeryjnych półkach natknęłam się na ten właśnie produkt. 

Pierwsze rzeczą, na którą zwróciłam uwagę była pojemność. Gigantyczna butla...zawiera 1300 gram soli. Kosztowała ok 12 zł więc długo się nie zastanawiałam i zabrałam ją do domu. 




Od producenta:



Sól znajduje się w wielkim w odkręcanym ,,słoiczku,, (???) . Chyba jeszcze nigdy nie widziałam tak wielkiego opakowania.  Jest dość ciężki i na początku trudno było mi wysypać odpowiednią ilość produktu, jednak po jakimś czasie doszłam do wprawy . Plusem tak wielkiej pojemności jest wydajność. Zużywałam ją dobrych kilka miesięcy.



Szata graficzna typowa dla produktów tej firmy. Delikatna, nie przesadzona, kojarzy mi się z kosmetykami z dawnych czasów. Jeśli chodzi o wygląd opakowania ... producent wie, jak do mnie dotrzeć :)


Sól ma śliczny różowy kolor a kryształki są dość duże.
Zakochałam się w jej zapachu... dla mnie jest to prawdziwa dzika róża, delikatna, zmysłowa.  Przypomina mi czasy dzieciństwa, wakacje i ciepłe letnie wieczory.
Pachnie identycznie jak masło do ciała z tej samej serii, o którym kiedyś pisałam ( recenzja ).
Zwykle wsypywałam do wanny jedną nakrętkę. Po chwili w całej łazience unosił się piękny różany zapach Uwielbiałam wylegiwać się w niej otoczona różaną mgiełką :) Na skórze nie utrzymywał się wcale (a szkoda).



Niestety nie wszystko wygląda tak ,,różowo,, .
Głównym minusem tego produktu (jak dla mnie) jest osad, który pozostaje na wannie po kąpieli. 
Różowy i jakby trochę tłusty...ciężki do zmycia. Co ciekawe sól nie barwi wody, pozostawia jedynie osad.
Kolejnym minusem jest słaba rozpuszczalność. 
Za każdym razem na dnie wanny znajdywałam  dość ostre kryształki, które ,,rysowały,, mi tyłek...nie było to zbyt przyjemne. 



Mam mieszane uczucia co do tego produktu. Z jednej strony przepiękny, odprężający zapach i wydajność. Z drugiej: ,,ostry masaż pupy,, i brudna wanna.
Może jeszcze kiedyś zagości w mojej łazience jednak nie prędko.

1 komentarz:

  1. Masaż pupy niekiedy się przydaje :) A tak serio to mam inną wersję w zapasach ale jeszcze nie próbowałam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i zapraszam ponownie :)