niedziela, 24 sierpnia 2014

W końcu urlop :)


Oj dawno mnie tu nie było...a wszystko dla tego, że w końcu mam urlop!!!
Długo na niego czekałam....zwłaszcza po ostatnich stresach w pracy.
Oto kilka zdjęć mojego wypoczynku :)


Jak zawsze wybraliśmy się autem. W drodze do Polski zatrzymaliśmy się w jakimś niemieckim mieście (niestety nie pamiętam nazwy) na obiad. Nie mieliśmy przy sobie euro, więc postanowiliśmy znaleźć bankomat. Poszukiwania zajęły nam dobrych kilkadziesiąt minut ...ale przy okazji trochę zwiedziliśmy miasto :)






Po obiedzie ruszyliśmy w dalszą drogę. W planie mieliśmy mały ,,biwak,, zaplanowany przez Bartka :)
Wcześniej przygotowaliśmy auto tak, żeby wygodnie można było w nim spać :) (nawet kołdra się znalazła)


,,Wyprawka turystyczna,, :)


Kilka dni wcześniej kupiliśmy turystyczną kuchenkę gazową, na której przygotowywaliśmy jedzenie i podgrzewaliśmy wodę na kawę :)



Moja ulubiona kawa, z mojego kubka gdzieś po środku ,,niczego,, smakuje jeszcze lepiej :)


Zupa...co prawda z puszki ale zawsze to ,,coś ciepłego.. .





Przy zjeździe z autostrady udało nam się znaleźć ciekawe miejsce na postój. 
Spokojne i zielone :)





Po ,,naładowaniu baterii,, czas ruszyć w dalszą drogę...
Zawsze jestem pod wrażeniem gdy widzę ,,wiatrakowe pola,, . 
Są piękne a jednocześnie przerażające...




A tutaj mój siostrzeniec Adaś :) Zaciekawiony aparatem cioci :)


Bardzo stęskniłam się za dzieciakami siostry i nie mogłam się nimi nacieszyć :) Sporo urosły od mojej ostatniej wizyty w Polsce :)



Dom dziadków i mój najukochańszy dziadziuś :)


i oczywiście babcine kwiaty, które podziwiam za każdym razem.





Pogoda dopisała i wybraliśmy się na ,,rodzinny ,, spacer .



Natknęliśmy się na stado białych krów, które bardzo zaciekawiły Julkę .



A tutaj Julka z ciocią Kasią :)

I moje pierwsze  neonki :) Jak urlop to na wesoło! 


Julia z różowym flamingiem...zabierała go ze sobą wszędzie :)





Dziadziuś zbierający śliwki dla prawnuczki i babcia z Adasiem :)


Mały zaczął raczkować kilka dni temu i przykuwa uwagę całej rodziny :)
Szkoda, że takimi chwilami mogę cieszyć się tylko kilka razy w roku...w Anglii bardzo mi tego brakuje :(




 Pola i łąki na których się wychowałam :)
U dziadków spędzaliśmy każde wakacje, ferie i weekendy. 


Kilka zdjęć...miliony wspomnień :)




A tutaj babciny ogródek i maliny :)



 Julka też pomagała przy zbiorach.


,,Wolnością,, będę cieszyć się do 5 września :) Mam nadzieję, że pogoda dopisze i miło spędzimy czas Niedługo Julka idzie do pierwszej klasy...ciesze się, że będę mogła ją odprowadzić :) I naładować baterię na kilka następnych miesięcy..