sobota, 21 czerwca 2014

Trzeba odreagować....


Ostatnio mam sporo stresu w pracy, więc staram się odreagować w każdy dzień wolnego. Przeważnie jest to czas spędzony na świeżym powietrzu. Spacery, spotkania ze znajomymi, moje kwiatki... choć na chwile pozwalają zapomnieć o tym ,co czeka mnie następnego dnia...
Co tu się będę rozpisywać...po prostu pokaże.

Jak widzicie nasze łabędzie są już całkiem sporą rodzinką :)

Piasek na Angielskiej plaży mogę spotkać tylko podczas odpływów, ale dobre i to :) 
Choć przez chwilę można pochodzić boso brzegiem morza.





Molo w moim mieście. Niestety nie można na nie wchodzić ponieważ jest zniszczone i zostało zamknięte.
Szkoda ... jest na prawdę piękne.



Moje rysunki na PIASKU :) 
Dzieła Bartka raczej nie będę Wam pokazywać...jego przekaz był oczywisty :p


Pamiętacie park w którym karmiliśmy wiewiórki???
W stojącej tam fontannie kaczki znalazły miejsce na założenie rodziny :)




Świnki morskie wróciły!!!
Teraz gdy moja ,,Świninka,, odeszła  ;(  miło było popatrzeć na całe stado wesołych futrzaków :)
Bardzo brakuje mi mojej świnki ...;(


Nie  mogłam oderwać oczu od róż, które w końcu zakwitły. Bajecznie kolorowe, pachnące cieszyły nie tylko oczy ale i nos :)




Mogła bym mieć taki ogród przed domem :)





Fontanna w centrum miasta. 


Moja solarowa lampko-sówka :) Wisi przed wejściem do mieszkania i wygląda pięknie- zwłaszcza nocą :)



Ostatnio gdy Bartek wrócił z wycieczki rowerowej wpadł na pomysł ,, zjedzmy obiad nad morzem,, .
Więc zapakowaliśmy wszystko do naszej torby piknikowej, zabrałam kocyk i w drogę :)


Ma prawdę obiad zjedzony na plaży smakował o wiele lepiej .


Nie licząc ,,stada sępów,, czekających w pobliżu .





Uwielbiam robić zdjęcia żaglówką . Może kiedyś jej wywołam i zrobię małą galerię w mojej ,,morskiej,, łazience. Jednak na razie to tylko plany...



My wylegiwaliśmy się na kocu jednak bardziej ,,odważni ,,  postanowili się wykąpać. 
Jak dla mnie woda była jeszcze za zimna, ale mam nadzieję, że już nie długo.



 I powrót do domu :)


Wypoczynek tylko we dwoje ma swoje plusy : przytulanki, całuski, trzymanie się za ręce jednak czasem ma się ochotę ,,zaszaleć,, w większym gronie .
Wtedy pakujemy grilla do samochodu i ruszamy w poszukiwaniu odpowiedniego (i legalnego) miejsca na piknik :)
,,Bo z dziewczynami weselej,, :)




Bartek jako operator grilla doskonale się sprawdził :)


Banany przygotowane do pieczenie :) były na prawdę pyszne- choć może ciut za słodkie.


Pierwszy raz piekłam ,,pianki,, - nie wiedziałam, że są takie dobre :)


Po ,,imprezie,, trzeba oczywiście posprzątać i zapakować wszystko do auta, a uwierzcie mi że przy 3 dziewczynach nie było tego mało. Już nie mogę doczekać się następnej wyprawy :)
Ale puki co....3 dni w pracy .

14 komentarzy:

  1. Nie jadłam nigdy pianek, ale z chęcią bym spróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiękne zdjęcia, chciałabym się tam znaleźć choć na kilka dni :).
    A te różane ogrody są zachwycające :).

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowne zdjęcia ;) Ach zazdroszczę okolicy ;) A co do świnek - sama miałam świnkę, to bardzo wdzięczne zwierzątka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Małe kaczusie słodkie. Świnki super :).
    Bardzo fajne zdjęcia. Ja pianek nigdy jeszcze nie piekłam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale ładne zdjęcia i widoki ;) a grilla uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj tak, widoki prześliczne, sama bym poleniuchowała na plaży, ale jeszcze trochę muszę na to poczekać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawe jak smakują pieczone pianki, na pewno słodko i pysznie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie jadlam pianek z grilla;) Piekne zdjecia, zwlaszcza te rozane:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne widoki i samej mi się marzy wyjazd nad morze...pianki wyglądają smakowicie;)
    pozdrawiam Kamila

    OdpowiedzUsuń
  10. Ostatnio nad morzem byłam dwa lata temu... i mnie się marzy taki ogród :) świetne zdjęcia, a pomysł z obiadem nad morzem rewelacyjny!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale cudowne zdjęcia, przepiękne widoczki :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i zapraszam ponownie :)