wtorek, 24 czerwca 2014

Joanna , fruit fantasy soczysta malina, peeling do ciała gruboziarnisty


 Dzisiaj kolejny peeling z Joanny.
Jest to moje pierwsze spotkanie z tym peelingiem, choć znają go chyba wszyscy. Jakoś ,,nie było nam po drodze,, . 


Od producenta:


Produkt zamknięty w plastikowej butelce o pojemności 200 ml.  Wykonana jest z przeźroczystego plastiku. Nie będę ukrywać, że jej kształt przypomina po prosty ...wibrator (bardzo spodobała się Bartkowi :p )
Zamknięcie typu ,,klik,, z małą dziurką. 
Nie miałam żadnych problemów przy wydobyciu produktu.


Peeling ma malinowy kolor i dość gęstą konsystencję, nie spływa po nałożeniu na ciało. Spokojnie możemy skupić się na masażu. Zatopione w nim drobinki są dość duże, dzięki czemu dobrze oczyszcza skórę z zanieczyszczeń i martwego naskórka. 

Zapach jakoś nie bardzo przypadł mi do gustu. Nie lubię malinowych kosmetyków, myślałam że tym razem będzie inaczej jednak nic się nie zmieniło. Zapach słodki, malina jest wyczuwalna jednak czegoś mi brakuje....Kojarzy mi się z syropem, który mama dawała mi w dzieciństwie...fuj!



Produkt mogę zaliczyć do średnich zdzieraków, choć ziarenka są grubsze niż w innych peelingach z joanny.  Nie lubiłam jego zapachu jednak masaż nim to sama przyjemność. 
Moja skóra była oczyszczona, odprężona a czasami nawet za czerwieniona :). Doskonale nadawał się do masażu ud i pupy.
Z wydajnością było średnio choć może to moja zasługa. Chciałam go szybko zużyć i nie żałowałam sobie podczas nakładania.


Całkiem ciekawy produkt (nie licząc zapachu), na pewno wypróbuję inne wersję zapachowe. 

17 komentarzy:

  1. Miałam taki tylko truskawkowy, zapach miał super!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. peelingi z Joanny lubię choć mam swoich faworytów w innych markach czasami po te sięgam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Malinowego jeszcze nie miałam, ani żadnego w tym opakowaniu (ale skojarzenie z jego kształtem masz the best) :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam ostatnio dwa maluszki wanilię i kawę i były całkiem przyjemne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam, ale może się skuszę, ostatnio dużo o tych peelingach słyszałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. W tych opakowaniach peelingu nie miałam. :)) Uwielbiam te z tutti frutti - kosztują niewiele (jakieś 5 zł), a mają boskie zapachy i świetnie zdzierają! :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja lubię peelingi z Joanny,ale tej jeszcze nie miałam!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię takie owocowe kosmetyki :), na pewno przypadł by mi do gustu

    OdpowiedzUsuń
  9. Haha rozśmieszyłaś mnie z tym wibratorem, nigdy tak nie myślałam o tym peelingu, ale po tym jak to u Ciebie przeczytałam, już zawsze będzie mi się tak kojarzyć :D Miałam tę wersję, dla mnie zapach jest w porządku, ale wiadomo to kwestia dosyć indywidualna. :)
    No nie mogę z tym wibratorem... :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Posiadam mandarynkową wersję i stwierdzam że jest okropna, zapach sztuczny i te grube drobinki brr

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie miałam jeszcze tego peelingu, miałam jedynie te do twarzy :)
    Muszę poszukać, bo nie widziałam nigdzie ich u mnie, a chętnie wypróbuję, bo lubię gruboziarniste peelingi i maliny :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Używałam swego czasu peelingów Joanny, później zmieniłam markę, ale zadowolona byłam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Miałam czarną porzeczkę, która pachniała jak cukierki :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam ten produkt ananasowy ii jestem zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  15. Twoje skojarzenie z opakowaniem mnie rozwaliło :P hahaha teraz widząc je w sklepie będę się śmiała :D :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i zapraszam ponownie :)