poniedziałek, 30 czerwca 2014

100 obserwatorów + rozdanie :)





Ostatnio liczba obserwatorów na moim blogu przekroczyła 100 !!!!
Nawet nie wiecie jak się cieszę, że w ogóle ktoś chce czytać mojego bloga . Nie spodziewałam się, że będzie Was aż tyle :)
Dziękuję za wszystkie komentarze, miłe słowa i za to, że jesteście :)
Z tej okazji zorganizowałam małe rozdanie :)

Tym razem będzie to jeden zestaw. W jego skład wchodzą:

The body shop 
kokosowy żel pod prysznic 250 ml
kokosowe masło do ciała 50 ml
kokosowy peeling do ciała 50 ml
kokosowe mydło w kostce + myjka 
Vaseline
aloesowy balsam do ciała 200 ml
kakaowy balsam do ciała 200 ml
Garnier 
scrub do twarzy Instant radiance
żel do mycia twarzy oil control complete
krem do twarzy oil control complete



By wziąć udział w losowaniu należy:
1. Być publicznym obserwatorem mojego bloga. 
2.Wyrazić chęć wzięcia udziału w konkursie i zostawić komentarz pod postem.
3. Umieścić baner w pasku bocznym swojego bloga. (do pobrania na górze strony)
4. Opowiedzieć na pytanie: ,,Dlaczego obserwuję Pianinkowy Świat,, 



Wzór zgłoszenia:
1.Obserwuję jako:
2.Baner (link):
3. Pianinkowy Świat obserwuję....
4. e-mail:



Regulamin:
Rozdanie trwa od dnia dzisiejszego (30.06) do 30.07 2014 do godziny 23.59
Zwycięzca zostaje wybrany drogą losowania.
Organizatorem i sponsorem rozdania jestem ja- PIANINKA .
Wyniki konkursu podam w ciągu 5 dni od jego zakończenia.
Zwycięzca o wygranej zostanie powiadomiony przez e-mail,   powinien skontaktować się ze mną w ciągu 3 dni na adres: pianinka@wp.pl , w przeciwnym wypadku powtórzę losowanie.
Blogi tworzone tylko na potrzeby konkursów nie będą brane pod uwagę :)
Rozdanie nie podlega ustawie z dnia 29 lipca 1992 r o gach i zakładach wzajemnych (Dz.U.z 2002 Nr 4 poz.27 z późniejszymi zmianami) .
Zgłoszenie się do konkursu jest równo znaczne z akceptacją regulaminu. 




Przygotowałam także coś dla moich gaduł :) 


Dwa mini zestawy w skład których wchodzą:

Pantene pro-v ,,3 minutowa metamorfoza,,
lakier piaskowy sally hansen sugar coat,  (200 sugar fix)
lakier piaskowy, sally hansen (800 lick-o-rich)
astor cień do powiek (720 silver rose)
 błyszczyk do ust , sally hansen -dayli lip moisture gloss (clear treasure lub clear charm)


Rozdane zostaną w dniu ogłoszenia wyników losowania.


Zapraszam wszystkich do wzięcia udziału w konkursie :)

wtorek, 24 czerwca 2014

Joanna , fruit fantasy soczysta malina, peeling do ciała gruboziarnisty


 Dzisiaj kolejny peeling z Joanny.
Jest to moje pierwsze spotkanie z tym peelingiem, choć znają go chyba wszyscy. Jakoś ,,nie było nam po drodze,, . 


Od producenta:


Produkt zamknięty w plastikowej butelce o pojemności 200 ml.  Wykonana jest z przeźroczystego plastiku. Nie będę ukrywać, że jej kształt przypomina po prosty ...wibrator (bardzo spodobała się Bartkowi :p )
Zamknięcie typu ,,klik,, z małą dziurką. 
Nie miałam żadnych problemów przy wydobyciu produktu.


Peeling ma malinowy kolor i dość gęstą konsystencję, nie spływa po nałożeniu na ciało. Spokojnie możemy skupić się na masażu. Zatopione w nim drobinki są dość duże, dzięki czemu dobrze oczyszcza skórę z zanieczyszczeń i martwego naskórka. 

Zapach jakoś nie bardzo przypadł mi do gustu. Nie lubię malinowych kosmetyków, myślałam że tym razem będzie inaczej jednak nic się nie zmieniło. Zapach słodki, malina jest wyczuwalna jednak czegoś mi brakuje....Kojarzy mi się z syropem, który mama dawała mi w dzieciństwie...fuj!



Produkt mogę zaliczyć do średnich zdzieraków, choć ziarenka są grubsze niż w innych peelingach z joanny.  Nie lubiłam jego zapachu jednak masaż nim to sama przyjemność. 
Moja skóra była oczyszczona, odprężona a czasami nawet za czerwieniona :). Doskonale nadawał się do masażu ud i pupy.
Z wydajnością było średnio choć może to moja zasługa. Chciałam go szybko zużyć i nie żałowałam sobie podczas nakładania.


Całkiem ciekawy produkt (nie licząc zapachu), na pewno wypróbuję inne wersję zapachowe. 

sobota, 21 czerwca 2014

Trzeba odreagować....


Ostatnio mam sporo stresu w pracy, więc staram się odreagować w każdy dzień wolnego. Przeważnie jest to czas spędzony na świeżym powietrzu. Spacery, spotkania ze znajomymi, moje kwiatki... choć na chwile pozwalają zapomnieć o tym ,co czeka mnie następnego dnia...
Co tu się będę rozpisywać...po prostu pokaże.

Jak widzicie nasze łabędzie są już całkiem sporą rodzinką :)

Piasek na Angielskiej plaży mogę spotkać tylko podczas odpływów, ale dobre i to :) 
Choć przez chwilę można pochodzić boso brzegiem morza.





Molo w moim mieście. Niestety nie można na nie wchodzić ponieważ jest zniszczone i zostało zamknięte.
Szkoda ... jest na prawdę piękne.



Moje rysunki na PIASKU :) 
Dzieła Bartka raczej nie będę Wam pokazywać...jego przekaz był oczywisty :p


Pamiętacie park w którym karmiliśmy wiewiórki???
W stojącej tam fontannie kaczki znalazły miejsce na założenie rodziny :)




Świnki morskie wróciły!!!
Teraz gdy moja ,,Świninka,, odeszła  ;(  miło było popatrzeć na całe stado wesołych futrzaków :)
Bardzo brakuje mi mojej świnki ...;(


Nie  mogłam oderwać oczu od róż, które w końcu zakwitły. Bajecznie kolorowe, pachnące cieszyły nie tylko oczy ale i nos :)




Mogła bym mieć taki ogród przed domem :)





Fontanna w centrum miasta. 


Moja solarowa lampko-sówka :) Wisi przed wejściem do mieszkania i wygląda pięknie- zwłaszcza nocą :)



Ostatnio gdy Bartek wrócił z wycieczki rowerowej wpadł na pomysł ,, zjedzmy obiad nad morzem,, .
Więc zapakowaliśmy wszystko do naszej torby piknikowej, zabrałam kocyk i w drogę :)


Ma prawdę obiad zjedzony na plaży smakował o wiele lepiej .


Nie licząc ,,stada sępów,, czekających w pobliżu .





Uwielbiam robić zdjęcia żaglówką . Może kiedyś jej wywołam i zrobię małą galerię w mojej ,,morskiej,, łazience. Jednak na razie to tylko plany...



My wylegiwaliśmy się na kocu jednak bardziej ,,odważni ,,  postanowili się wykąpać. 
Jak dla mnie woda była jeszcze za zimna, ale mam nadzieję, że już nie długo.



 I powrót do domu :)


Wypoczynek tylko we dwoje ma swoje plusy : przytulanki, całuski, trzymanie się za ręce jednak czasem ma się ochotę ,,zaszaleć,, w większym gronie .
Wtedy pakujemy grilla do samochodu i ruszamy w poszukiwaniu odpowiedniego (i legalnego) miejsca na piknik :)
,,Bo z dziewczynami weselej,, :)




Bartek jako operator grilla doskonale się sprawdził :)


Banany przygotowane do pieczenie :) były na prawdę pyszne- choć może ciut za słodkie.


Pierwszy raz piekłam ,,pianki,, - nie wiedziałam, że są takie dobre :)


Po ,,imprezie,, trzeba oczywiście posprzątać i zapakować wszystko do auta, a uwierzcie mi że przy 3 dziewczynach nie było tego mało. Już nie mogę doczekać się następnej wyprawy :)
Ale puki co....3 dni w pracy .