sobota, 19 kwietnia 2014

the body shop, truskawkowy żel peelingujący.


Na ten produkt ochotę miałam bardzo długo.  Jednak jego cena trochę mnie odstraszała.
Dlatego kiedy nadarzyła się okazja kupienia co w super promocji nie wahałam się ani chwili. Od razu zapakowałam go do torby i z ,,bananem,, na twarzy pobiegłam do domu :) Byłam przekonana (nie wiem dla czego), że jest to peeling. 
Jednak okazał się on być żelem peelingujący. 


Żel dostajemy w  tubie o pojemności 200 ml. 
Wykonana jest z półprzeźroczystego plastiku, dzięki czemu dokładnie wiemy ile produktu nam zostało.
Wygląda jakby była cieniowana (takie ombre :p), co bardzo mi się podoba.
Zamknięcie typu ,,klik,, z dziurką odpowiedniego rozmiaru. W zależności od tego jak mocno przyciśniemy tubę, tyle produktu wyleje się nam na rękę.
Dodatkowym plusem jest to, że tubka jest miękka, nie trzeba ,,walczyć,, z opakowaniem o każdą ilość produktu.



Konsystencja-  żel o lekko różowym zabarwieniu. Produkt jest dość rzadki i przelewa się przez palce. Trzeba uważać ponieważ lubi ,,uciekać,, .
Liczyłam na to, że będzie bardziej gęsty, no ale nie można mieć wszystkiego...

Zapach...to właśnie dla niego kupiłam ten peeling.
Jeśli kojarzycie truskawkę z the body shopu będziecie wiedzieć o co mi chodzi.
Na początku byłam w nim zakochana , jednak teraz wydaje mi się trochę sztuczny, jakby plastikowy.(pewnie dla tego, że nawąchałam się mydeł pod prysznic z ziaji ,, które pachną przecudownie...)
 Choć Bartek twierdzi, że jest on truskawkowo-miętowy... (nie wiem jakim cudem???)
Nie przeszkadza mi to jakoś specjalnie, kiedy nakładam go na ciało nie jest to wyczuwalne. Możemy spokojnie cieszyć się zapachem truskawki :)


W żelu znajdują się drobinki różnej wielkości. Według producenta mają to być łupinki orzecha i pestki kiwi. Dla mnie nie robią one ,,nic,, prócz  delikatnego masażu. Ale przecież jest to żel peelingujący a nie peeling. W niczym nie przypomina mi peelingów, które miałam wcześniej.  Może to dlatego, że wolę mocniejsze 
,,zdzieraki,, .


Żel bardzo dobrze się pieni. Niewielka ilość wystarczy by na ciele pojawiła się piana.
Jest dość wydajny, choć ja lubię nałożyć na skórę większą ilość, przez co szybko się kończy.
Używam go codziennie i  nic złego mi nie zrobił.
 Nie podrażnił ani nie przesuszył skóry. Również, jej nie nawilżył.
Delikatnie masuję jednak jako peeling jest zdecydowanie za słaby.
Taki ,,bajer,, w łazience. Żel pod prysznic z ,,efektami specjalnymi,, .

Mam mieszane uczucia co do niego.
Jeśli miała bym go kupić w normalnej cenie na pewno bym tego nie zrobiła, jednak w promocji warto było wypróbować.
Może jeszcze kiedyś go kupię jednak na pewno nie prędko.





6 komentarzy:

  1. Wydaje się być dość fajny :)
    Szczególnie dlatego, że nie mam czasu ani ochoty na peelingi, dlatego to mogłoby pomóc mojej skórze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że była byś zadowolona :)

      Usuń
  2. Nie miałam jeszcze nic z tej firmy:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Żel pod prysznic...z efektami specjalnymi:D:D:D -bomba...koniecznie wypróbuję:))
    P.s kusisz tymi truskawkami mniam...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i zapraszam ponownie :)