sobota, 5 kwietnia 2014

Avene TriAcneal


Dzisiaj chciała bym opowiedzieć o kremie, który całkowicie odmienił moją pielęgnacje.
Aven TriAcneal - krem, który odkryłam dzięki dziewczyną na youtube .  Zachęcona wieloma pozytywnymi recenzjami zdecydowałam się na zakup.
Do tej recenzji zbierałam się bardzo długo, ponieważ o tym kosmetyku mogę powiedzieć dużo...
Pierwsze opakowanie kupiłam dwa lata temu.  W bootsie zapłaciłam za nie 23 funty!!!! Jednak wtedy jeszcze nie miałam konta na e-bayu i nie byłam ,,uzależniona,, od zakupów przez internet.
W tym roku dorwałam go na e-bay za 10 funtów :)



Do producenta:







Krem znajduje się w małej, zgrabnej tubce o pojemności 30 ml.
Opakowanie wyposażone jest w ,,dziubek,, co znacznie ułatwia nakładanie produktu.
Zapach? Dość dziwny, trudno mi go porównać do czegokolwiek. Nie lubiłam go, jednak po jakimś czasie można się przyzwyczaić.Na szczęście nie utrzymuje się długo.
Krem jest niesamowicie wydajny. Nakładałam go na całą twarz i ta mała tubeczka wystarczyła mi na ponad 3 miesiące! Słyszałam, że dziewczynom starczał nawet na 9 miesięcy, choć nie wyobrażam sobie tego.


Krem konsystencją przypomina trochę maść o lekko żółtawym kolorze.
Czasami pozostawiał żółty film na skórze. Jednak po dokładnym rozsmarowani był nie widoczny.
Podczas nakładania go na twarz stawał się ,,tępy,, , musiałam bardzo szybko go rozprowadzać, błyskawicznie ,,zastygał,, i czasami się rolował.
Skóra była ładnie zmatowiona , choć w nocy nie miało to większego znaczenia.
Należy nakładać go na dokładnie osuszoną skórę, najlepiej odczekać 15-20 min po umyciu . W przeciwnym razie kwas w nim zawarty ma silniejsze i może nas ,,poparzyć,,. 
Oczywiście sama musiałam się o tym przekonać. Kilka razy nałożyłam go zaraz po osuszeniu buzi ręcznikiem (bo może szybciej zadziała :p ). W pierwszym momencie wszystko było ok, jednak po chwili skóra zaczęła strasznie piec i szczypać. Po jakimś czasie wszystko minęło jednak ciężko było mi wysiedzieć w miejscu.
Na drugi dzień twarz była podrażniona i za czerwieniona. Musiałam ratować się Cetapfilem - towarzyszył mi przez całą kurację.
Kojąco działało też spryskanie skóry wodą termalną z Avene, która przyjemnie chłodziła i koiła podrażnienia. 
 Na dzień stosowałam krem z wysokim filtrem (La roche posay anthelios xl spf 50). Podczas kuracji kwasami skóra staje się bardziej wrażliwa i łatwiej o podrażnienia czy oparzenia słoneczne.
Zdarzało się, że przesuszał skórę. Wszędzie miałam suche skórki, czasami nawet Cetaphil nie dawał rady...o nałożeniu makijażu nie było nawet mowy. Skóra się łuszczyła, czasami schodziła płatami. Jednak zdarzało się to niezwykle rzadko. Wtedy robiłam 2-3 dniową przerwę w stosowaniu i wszystko wracało do normy. 
Peelingi, które stosowałam podczas kuracji musiały być bardzo delikatne, ponieważ łatwo było o podrażnienie. Najlepiej sprawdzał się peeling eznymatyczny ziaja ulga.




Po pierwszym tygodniu stosowania nie widziałam większej różnicy, jednak po drugim na mojej twarzy (głównie na brodzie i czole) zaczęły pojawiać się nie doskonałości. Niektóre były tak wielkie, że żyły własnym życiem...do tego strasznie bolały. Bartek śmiał się za każdym razem gdy wyskoczyło mi coś nowego i mówił ,,fajna dioda,, .

Byłam przygotowana na ,,wysyp,, jednak nie na coś takiego. Co mnie zaskoczyło? ,,Diody,, pojawiały się błyskawicznie ale równie szybko znikały, nie pozostawiając śladów (kolejny plus). Z dnia na dzień moja skóra była w coraz lepszym stanie.Gródki i krostki stawały się coraz mniejsze, aż w końcu znikały :)
 Przebarwienia (piegi) zostały wyraźnie rozjaśnione a skóra rozpromieniona.
Może miał mały problem z usunięciem wągrów na nosie, ale to mogę mu wybaczyć.

Na pewno kupię go ponownie w okresie jesienno-zimowym :)



Ciekawostka:
TriAcneal ma również działanie przeciw zmarszczkowe ponieważ zawiera retinoaldecgyd (pochodna witaminy A). Stosowałam go na skórę pod oczami i kurze łapki. Po 3 miesiącach stała się bardziej sprężysta i napięta a kurze łapki zniknęły (nie były zbyt duże). Jestem zachwycona jego działaniem.
Nie tylko pozbyłam się zanieczyszczeń ale również wygładziłam skórę, stała się jakby bardziej ,,zbita,, i napięta. 
Czasami musi być gorzej żeby było lepiej.
Warto poczekać na efekty.


13 komentarzy:

  1. Zastanawiam się już jakiś czas nad nim jednak boję się wysuszenia skóry :) Ale możliwe, że go wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli równocześnie będziesz używać dobrego ,,nawilżacza,, nie powinnaś mieć z nim większych problemów :)

      Usuń
  2. Swego czasu mnie bardzo kusił, podobnie jak effaclar duo...jednak jak na razie pozostaję wierna mojej dermatolog i jej specyfikom:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. effaclar duo jest na mojej liście do wypróbowania :) jednak jeszcze się zastanawiam

      Usuń
  3. Muszę się nad nim poważnie zastanowić. Bardzo fajny krem, ale tak mocny w działaniu ze muszę się nastawić na takie pogorszenie cery ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam nigdy tego kosmetyku. Recenzja pozytywna, szkoda, że rozjaśnił piegi... ja swoje bardzo lubię :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja ze swoimi walczę ale różnie mi to wychodzi :)

      Usuń
  5. Z pewnością mogła bym wypróbować gon moje zmarszczki pod oczami. Na twarz raczej nie, ponieważ zaniku piegów mąż by mi nie wybaczył:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moje niestety nie znikają na zawsze ...walczę z nimi ale ona ZAWSZE wracają

      Usuń
  6. Nie znam!!! hmm ale będę pamiętać i nim!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Witaj, obecnie uzywam Effaclar duo+ i Effaclar K+, jestem zadowolona. Szukam jednak cos silniejszego i teraz na jesien-zima mysle o zakupie Triacnealu. Powiedz mi prosze w jaki sposob stosowac: czy codziennie na noc czy lepiej moze rzadziej ? Jesli rzadziej to co uzywac zamiennie, na noc kiedy nie uzywam Triacnealu - krem nawilzajacy ? I rozumiem ze codziennie na dzien tylko krem nawilzajacy plus krem z filtrem? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i zapraszam ponownie :)