niedziela, 20 kwietnia 2014

Historia ,,Świninki,, :)


Opowiem Wam historię ,,najmniejszego,, członka naszej rodziny.
Od zawsze w moim domu były zwierzęta (koty, psy, chomiki, koszatniczki), dlatego po przyjeździe do Anglii bardzo brakowało mi futrzaka. Kiedy wynajmowaliśmy pokój nie mogliśmy sobie na niego pozwolić.
Jednak po prze prowadzeniu się do ,,własnego,, (wynajętego) mieszkania nic nie stało na przeszkodzie. Zaczęliśmy poszukiwania ,,nowego lokatora,,.
W jednym ze sklepów zoologicznych można było adoptować zwierzaka, którym nikt się nie interesował.
W nie wielkiej  klatce siedział samotnie samiec świnki morskiej o imieniu ,,Simba,, (pamiętam do tej pory :) ). Jednak kiedy wróciliśmy następnego dnia, by zabrać go do domu już go nie było. Z jednej strony było mi smutno,  z drugiej cieszyłam się, że Simba znalazł dom.



Nasza świnka (zwana ,,Świninką,,) jest z nami od końca 2011 r.
Bartek znalazł ją w ogłoszeniu na ,,Gumtree,,.  Ktoś chciał oddać zwierzę razem z klatką za niewielką kwotę.
Kiedy po nią pojechaliśmy okazało się, że rodzina w której mieszkała to Polacy :)
Małżeństwo z dwójką małych dzieci.....no właśnie.
Świnka była ,,zabawką,,. Kiedy chcieliśmy ją zobaczyć mała dziewczynka (3-4 lata) siłą wyciągnęła ją z klatki...zwierzę strasznie piszczało. Dziecko przyniosło ją głowa do dołu, mocno ściskając.
Strasznie wkurza mnie to, że GŁUPI RODZICE kupują dzieciakom zwierzęta zamiast zabawek!
W mojej rodzinie zwierzaki były od zawsze, jednak tłumaczono nam, że nie wolno robić im krzywdy bo też czują ból...(aż się zdenerwowałam jak o tym myślę). 



Świnka okazała się być trzy kolorową rozetką :). Dokładnie taką sobie wymarzyłam :)
Kiedy przywieźliśmy ją do domu była bardzo wystraszona. Piszczała przy każdej próbie pogłaskania, czy dotknięcia. Przez 3-4 dni daliśmy jej spokój i czekaliśmy, aż przywyknie do nowego otoczenia.
Po tym czasie po woli zaczęła oswajać się z  nowym domem (i z nami ).


Na początku chowała się wszędzie gdzie się dało.
Jednak z każdym dniem stawała się bardziej ufna i ciekawska. Codziennie ,,przekupywaliśmy,, ją różnymi smakołykami.
Po kilku tygodniach zaczęła nawet sama wyskakiwać z klatki :) i chodzić za nami.


Najśmieszniejsze dla mnie było to, że reaguje na dźwięk otwieranej lodówki :)
Wtedy zaczyna ,,wołać,, o jedzenie.
W pewnym sensie to ona nas wytresowała bo na zawołanie dostaje coś dobrego.


A tak wygląda gdy wracamy z pracy lub gdy słyszy szeleszczące reklamówki :) .
Czasami możemy sobie porozmawiać :p
Ja wołam do niej ,,fik-fik,, a ona odpowiada :)




Świninka jest z nami dość długo i trochę się ,,rozbestwiła,, ...
Biega swobodnie po mieszkaniu i tylko czai się na otwarte drzwi od sypialni.
Kiedy uda jej się tam przedostać chowa się pod łóżkiem (gdzie trzymamy torby podróżne) i może nie wychodzić przez cały dzień....
Co ciekawe do kuchni, łazienki czy korytarza nie wchodzi.
Kiedyś próbowałam ją tam zwabić, jednak nie była zainteresowana.
Jej królestwo to nasz ,,salon,,. Zna wszystkie zakamarki.

Na zdjęciu ,,wcisnęła,, się w szczelinę między ścianą a kanapą.
Wcześniej zabezpieczyłam to miejsce ,,pikusiem,, (podkładka pod drzwi) jednak to jej nie prze szkodziło.
Położyła się na nim i tak leżała, aż jej się znudziło .


Super świnka w ,,biegu,, :)
Czasami  bez powodu biega w kółko jak oszalała.



Świninka w siłowni :) Interesuje się, każdym nowym przedmiotem na ,,jej terenie,,.


Bartek często daje jej różne rzeczy do spróbowania...nawet kanapki z masłem orzechowym. 
Chętnie próbuje nowych smaków. Nie pogardzi także kablem od komputera czy światełek...niestety.
Po choinkę Bartek dostał słuchawki do laptopa. Nie nacieszył się nimi zbyt długo ponieważ świnia musiała je ,,prze testować,, .



Jej ulubione miejsce to stolik pod telewizorem.
Czasami pół dnia potrafi tam przeleżeć, jedyny sposób na jej wywabienie to dźwięk otwieranej lodówki lub szeleszczącej reklamówki.



Leny-królik znajomych, zostaje u nas gdy  jadą na urlop. 
Świninka traktuje go jak członka ,,stada,, , chodząc za nim krok w krok.
Choć on tego nie lubi i stara się ją odstraszyć.



  Nasza pupilka wzbudza za interesowanie nie tylko znajomych...
W lecie zawsze mam otwarte drzwi na taras . W tamtym roku przyszedł w odwiedziny pies nowych sąsiadów. Po prostu wszedł do mieszkania i zaczął zwiedzać...bardzo się wystraszyłam bo nie miałam pojęcia o jego istnieniu.
 Na szczęście był młody (w miarę przyjazny) i tylko chciał się rozejrzeć. 
Musiałam biec do mieszkania obok, żeby pozbyć się nie proszonego gościa (tak poznałam nowych sąsiadów)
Na szczęście świnka akurat była w klatce.


Nie wyobrażam sobie naszego mieszkania bez naszej ,,Świninki,, 
Mała kudłata kulka a potrafi sprawić tyle radości :)


11 komentarzy:

  1. słodziak :) miałam świnki jak byłam mała :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Trochę bałabym się, że ją nadepnę jakby mi tak biegała po pokoju :) Ale zwierzaczek fajny. Też nie rozumiem ludzi, którzy traktują zwierzęta jak zabawki. A już tym bardziej jak pozwalają je męczyć dzieciom .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ostatnio mnie ,,staranowała,, :) wyskoczyła spod szafki i zderzyła się z moją nogą...jednak nic jej się nie stało i pobiegła dalej :)

      Usuń
  3. Śliczna świnka:))Ja bardzo lubię zwierzaki domowe:))

    OdpowiedzUsuń
  4. moja świnka też czasami biega w kółko jak szalona :)
    mnie też wkurza kupowanie zwierząt małym dzieciom... wczoraj się dowiedziałam, że moja dalsza mała kuzynka udusiła chomika... oczywiście nie było to celowe. zgadzam się, że dla dzieci są zabawki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to tylko dziecko....Jeśli rodzice jej nie wytłumaczyli to skąd mogła wiedzieć, że udusi chomika gdy za mocno go ,,przytuli,,?
      biedny zwierzak...

      Usuń
  5. Przeurocza Świninka:) ja za gryzoniami nie przepadam (miałam dwa chomiki, myszkę i inne takie), ale jakoś nigdy nie umiałam ich oswoić i trochę (przyznam szczerze) się ich bałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jedyne zwierzę , którego ,,nie cierpiałam,, był ,,Franek,, szczur mojej siostry.
      Obrzydliwy i gruby....fuj! Ona jednak go kochała i nosiła go na ramieniu po całym domu...

      Usuń
  6. Miałam kiedyś świnkę i też rozetkową no ale cóż... teraz już jej nie ma :( taka kolej rzeczy :( A tu masz rację, że rodzice powinni kupować zabawki a nie takie zwierzątka... No bez przesady. Moi znajomi ostatnio postanowili kupić córce chomika... Dziecko ma niby 6 lat a zachowuje się jakby miało pół roku. Strasznie mnie to denerwuje kiedy go tak ściska i budzi w czasie gdy sobie śpi... No ale cóż poradzić - są ludzie i ludziska. W każdym bądź razie ja na takie coś bym nie pozwoliła...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i zapraszam ponownie :)