niedziela, 9 lutego 2014

Zwiedzamy Angielską wieś :)



Kolejny słoneczny dzień postanowiliśmy wykorzystać na podziwianie uroków Angielskiej wsi :)
Niedaleko za miastem jest kilka samotnych domków, one były celem naszej wyprawy.

W pobliżu miejsca gdzie mieszkamy znajduje się górka, z której można podziwiać całą okolicę.
(gdzieś tam jest nasze mieszkanko)
Latem jeździmy tam posiedzieć na trawie lub zrobić piknik.



Zabraliśmy ze sobą trochę chleba by nakarmić sępy (mewy). Szczerze mówiąc bałam się gdy latały nad moją głową...z wiadomych powodów.


Auto zostawiliśmy na parkingu i pieszo ruszyliśmy w dalszą drogę. Bardzo lubię takie wycieczki, można nacieszyć się pięknem przyrody i spokojem :)


Oczywiście nie mogło zabraknąć Bartka :)






Tak wygląda większość ,,polnych,, Angielskich dróg. Różnią się od tych które widujemy w Polsce.
Jednak całkiem przyjemnie się nimi spaceruje.


Pierwsze gospodarstwo napotkane na naszej drodze.
Krowy też się znalazły.



,,Niewielka,, kałuża  Nas nie powstrzymała :)



Ten kraj chyba nigdy nie przestanie mnie zadziwiać.
Przez środek drogi płynie sobie rzeczka...
W Polsce pewnie wybudowali by most dla przejeżdżających samochodów. Natomiast tutaj postawili tablicę, każdy może sprawdzić poziom wody i przejechać (albo nie).


Mały mostek służy jedynie pieszym (czyli Nam)


Na szczęście zaopatrzyłam się w odpowiednie obuwie :p



Trochę dalej znaleźliśmy ślady wiosny, która nieśmiało przypomina o swym nadejściu.



Za krzakami ukryło się stado kudłatych kucyków :)
Nie mogłam się na nie napatrzeć...





W drodze powrotnej znów ,,musiałam,, wejść do rzeczki :) Woda nie była głęboka, więc postanowiłam przejść pod mostkiem i nastraszyć Bartka .
Niestety nie wzięłam pod uwagę, że po drugiej stronie mostu dno nie będzie wymurowane...
Straciłam równowagę, woda wlała mi się do butów i prawie upadłam.


Cała w strachu zaczęłam wzywać pomocy...woda głębsza i nie miałam jak wyjść. Jednak mój Misiunio zamiast ratować swą ,,niewiastę,, stał, śmiał się i robił zdjęcia :)


No i skończyło się ,,rumakowanie,,...
Przez resztę drogi szłam w mokrych butach śmiejąc się z własnej głupoty.


Po powrocie do domu wszystko wylądowała w wannie, najpierw musiałam doprowadzić do porządku siebie :) reszta mogła poczekać.


3 komentarze:

  1. Uwielbiam takie wycieczki. Widzę, że okolice macie bardzo malownicze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nominowałam cię do Liebster Blog Award, wpadnij ;*
    www.beyourclown.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Super okolica:) a kucyki mnie urzekły:)
    nie miałam okazji być na takiej angielskiej wsi, w Anglii byłam dwa razy i to tylko w Londynie:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i zapraszam ponownie :)