poniedziałek, 17 lutego 2014

Mój pomysł na romantyczny wieczór....



Walentynki dawno za Nami jednak nie maiłam czasu wcześniej zdać swojej relacji . 

Kiedyś bardzo lubiłam to święto, dekoracje i emocje z nimi związane. Po przyjeździe do Anglii wszystko gdzieś zniknęło: zmiana otoczenia, praca, nowi ludzie, nowe problemy.... tak przez kilka lat.
Jednak w tym roku postanowiłam to zmienić i wrócić do zapomnianego i tak lubianego prze ze mnie święta :)  Zwłaszcza, że to były Nasze 10 wspólne walentynki.

Wszystko zaplanowałam kilka tygodni wcześniej, zbierałam pomysły i dekoracje :)
Ze względu na Naszą pracę dzień zakochanych musieliśmy przełożyć na 13.02. Wbrew przesądom nie był to dzień pechowy :)

Wstałam wcześniej by przygotować śniadanie. Oczywiście zjedliśmy je w łóżku :)



Kartkę też przygotowałam wcześniej:
Z czerwonego papieru wygięłam serduszka i nakleiłam je na wewnętrznej stronie.



W każdym serduszku znajdowało się inne wyznanie :)
Dołączyłam również mały prezencik :) 


Wystrój mieszkania również dopasowałam.
Standardowo mój wazon z ,,badylami,, :)
Jednak tym razem jego rola nie ograniczała się jedynie do dekoracji.






W malutkiej buteleczce umieściłam ważne wyznanie i zawiesiłam na drzewku . Mój chłopak miał je odnaleźć w odpowiednim momencie.



Moja lampa z abażurem ze starego swetra :)



W Naszym mieszkaniu dominują kolory  zielono-brązowe. Jednak na ten jeden dzień wszystko zmieniło się na czerwone :) Może wyszło kiczowato ale taki urok walentynek :p



Mały upominek na ,,wieczór,,




Świeczki znajdowały się dosłownie wszędzie.






Na obiad wybraliśmy się do Japońskiej restauracji . Pierwszy raz byłam w takim miejscu i czułam się trochę nieswojo ( muszę popracować nad nie łatwą sztuką ,,jedzenia pałeczkami ,, )


Deser zjedliśmy w domu. Przygotowałam czekoladowe fondue z owocami. Świetna zabawa :)


Do tego obowiązkowo szampan.


Po deserze przyszła pora na kąpiel z płatkami róż :)



Róże znalazły się także w sypialni, udekorowanej specjalnie na ten wieczór. 


Trochę się przy tym napracowałam jednak zdecydowanie było warto :)
Na drugi dzień poszłam do pracy wypoczęta i szczęśliwa :) Nie pamiętam kiedy miałam taki dobry humor :) 
Myślę, że częściej zaczniemy fundować sobie takie atrakcje :)


14 komentarzy:

  1. Wszystko jest cudowne! To śniadanie jest rozczulające. Ślicznie wyglądasz - taka rozpromieniona :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale się napracowałaś, pewnie Twoja połówka była bardzo zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie to wszystko przygotowałaś! :) Bardzo podoba mi się lampa z tym swetrowym abażurem i ten dzwonek haha :) No i piękna kąpiel :)

    OdpowiedzUsuń
  4. full opcja! fajnie to wszystko wygląda - jak w katalogu :) jestem pod wrażeniem

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak widać kreatywne myślenie nie jest Ci obce:)
    Świetnie wszystko się prezentuje.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystko dopięte na ostatni guzik, wykonałaś dobrą robotę !

    OdpowiedzUsuń
  7. he he ale się ubawiłam z tym jajkiem na 1 zdjęciu - romatica ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny pomysł, ten dzień musiał być magiczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tylko tyle, że ,,było warto,, ;)

      Usuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i zapraszam ponownie :)