czwartek, 27 lutego 2014

,,Pokaż mi swój portfel,,



Muszę się pochwalić, ponieważ zostałam zaproszona do tagu: ,,,,pokaż mi swój portfel,,.
Został on wymyślony przez  wiarygodną pedagożkę , której bardzo dziękuję.
Pomysł bardzo mi się spodobał. Lubię oglądać ,,cudze portfele,, więc dla czego miała bym nie pokazać swojego :)

Dostałam go pod choinkę od koleżanki., z którą spędzamy każde święta (jeśli akurat jesteśmy w Anglii).
 Ma już dwa lata jednak trzyma się całkiem dobrze.
Duży, złoto-brązowy portfel z  River Island . Bardzo wygodny a do tego kolorystycznie pasuje mi do torebki i butów :p


Najbardziej podoba mi się to, że ma ,,milion,, przegródek na różnego rodzaju karty i inne ,,nie zbędne,, rzeczy.
Długo rozglądałam się za portfelem, który będzie miał miejsce na zdjęcia, więc Gosia trafiła idealnie :)
Teraz zawsze gdy go otwieram widzę buzię mojej ukochanej siostrzenicy Julii i (nieco stare) zdjęcie mojego chłopaka.


Z boku znajduje się kieszonka na zatrzaski (czy jak to się nazywa), w której trzymam drobne.


W środku mam trzy przegródki:
W pierwszej trzymam przeważnie banknoty.


W drugiej różne paragony i chińskie monety ,,na szczęście,,. 
Wierzcie czy nie, ale odkąd je posiadam mam większe szczęście do pieniędzy :)


Środkowa kieszonka na zameczek, służy mi do przechowywania ważniejszych dokumentów typu: gwarancja z laptopa, czy paragon za drogie buty.



W środkowej trzymam również małego delfinka. Dostałam go od mojej Juleczki na szczęście :)


Mój portfel może pomieścić całkiem sporą ilość potrzebnych (i mniej potrzebnych) rzeczy.
Czasami bywa trochę ciężki i może nie mieści się we wszystkich torebkach jednak jestem z niego bardzo zadowolona. Nie wiem czy umiała bym się przyzwyczaić do mniejszego.



Bod choinką znalazłam również malutką beżową portmonetkę z śliczną złotą sówką.
Pochodzi ze sklepu Accessorize .
W razie wyjścia na imprezę zabieram tylko dowód, kartę do bankomatu i trochę drobnych. Nie muszę nosić ze sobą ciężkiej torebki :)


Na początku nie byłam do niego przekonana, jednak doceniłam go podczas kolejnych wypadów na różnego rodzaju imprezy, na które zabierałam jedynie małą torebkę.




Do zabawy zapraszam:

Zasady zabawy:

* dodajemy do postu baner z informacją, 
że jestem prowodyrką tagu ( patrz niżej )
* jeśli nie dostaliście nominacji ode mnie, trzeba dopisać, kto Was nominował,
* zrobić fotki portfela (może to być nawet jedno zdjęcie),
* opisać zawartość portfela ( no jeszcze się zdziwimy :P ) 
* nominować przynajmniej jedną osobę do ∞
* można dodać kilka słów o swoim portfelu, może wiąże się z nim jakaś ciekawa historia.. Tu Wam pozostawiam dowolność.


A jak wyglądają wasze portfele?


ZIAJA maska do włosów, masło kakaowe


Dzisiaj o produkcie, który uprzyjemniał mi dbanie o włosy w ostatnim czasie :)
Kosmetyki z Ziaji są ze mną od kiedy pamiętam...sprawdzają się szczególnie na włosach. Dlatego po raz kolejny zdecydowałam się na maskę ,,masło kakaowe,,.


Co obiecuje producent:



Produkt znajduje się w odkręcanym opakowaniu o pojemności 200 ml. Nie miałam problemów z zużyciem go do końca. Pewnie gdyby mi się przewrócił, cała zawartość wylądowała by na podłodze...jednak tym razem udało mi się tego uniknąć ;).

Maska jest gęstsza niż odżywki ale rzadsza niż większość masek, które miałam. Dzięki, swej konsystencji jest bardzo wydajna.
Bez problemu rozprowadza się na włosach i otula je ,,kakaową mocą,, :)
Zapach....uwielbiam!!! Przyjemny, słodki...trochę przypomina mi czekoladowy budyń. Idealny na poprawę humoru w szare, zimowe dni :) Jednak na lato mógł by być trochę za ciężki.
Unosi się w łazience jeszcze przez długi czas:)


Używałam jej na wiele sposobów: gdy miałam mało czasu nakładałam ją na kilka minut i spłukiwałam, innym razem po nałożeniu sporej ilości wskakiwałam do wanny i oddając się relaksowi zostawiałam na 30-40 minut. Za każdym razem spisywała się równie dobrze.
Już podczas pierwszego nałożenia zauważyłam, że włosy się nie plączą.

Maska przeznaczona jest do włosów suchych i zniszczonych. Według mnie doskonale spełnia swoją rolę :) Moje włosy ostatnio zaczęły się buntować(możliwe że miały dość zimy). Stały się suche, łamliwe, końcówki się rozdwajały, nie mogłam sobie z nimi poradzić.
Po jej użyciu były wygładzone, miękkie, lśniące .
Nie miałam problemów z rozczesywaniem , jednocześnie nie obciążyła.


Jestem bardzo zadowolona z tego produktu i na pewno jeszcze nie raz zagości w mojej łazience.
Dla mnie nie ma ona żadnych minusów. Za 6.80 zł (tyle zapłaciłam) warto wypróbować.


sobota, 22 lutego 2014

Znaleźliśmy wiosnę!!!!


Dzisiaj mieliśmy prawdziwą wiosenną pogodę :)Chcieliśmy wybrać się rowerami do sąsiedniego miasteczka. Nasze plany zostały pokrzyżowane przez kuriera, na którego czekaliśmy ponieważ ,,będzie za minutę,,. Oj długie minuty mają w tej firmie....

Musieliśmy zadowolić się spacerem, ale i tak było warto. Oto kilka zdjęć z naszego wypadu :)






Fiołki - kwiaty mojego dzieciństwa :) Uwielbiam ich zapach :)






Zabraliśmy ze sobą trochę chleba dla łabędzi. Jak widać na zdjęciach wcale się nie bały i można było karmić je z ręki :)







Uwielbiam spacery nad brzegiem zatoki :) Zwłaszcza wieczorami :)







Wróciliśmy do domu trochę zmarznięci ale odprężeni i uśmiechnięci :)
Zobaczymy jakie atrakcje przyniesie jutrzejszy dzień .
Jeśli pogoda dopisze pojedziemy na car boot (rodzaj bazaru na którym ludzie wyprzedają starocie i nie potrzebne im rzeczy). Dla mnie jest to jak ,,polowanie,, :) Nigdy nie wiadomo jakie skarby można znaleźć.
Już nie mogę się doczekać :)



tołpa mleczko do mycia twarzy i oczu



W posiadanie tego produktu weszłam przypadkowo. Podczas zakupów pani w drogerii za proponowała mi zestaw: płyn micelarny z bielendy i mleczko z tołpy za 20zł. Długo się nie zastanawiałam. Nie jestem fanką mleczek jednak postanowiłam wypróbować.


Od producenta:



Produkt znajduje się w przeźroczystej plastikowej butelce (195 ml), dzięki czemu możemy obserwować jego zużycie. Wyposażony w wygodną pompkę. Nie miałam większych problemów z wydobyciem go z opakowania. Dopiero przy końcu musiałam go rozcieńczyć, ponieważ jest tak gęsty, że pompka nie dawała rady. Nawet po przechyleniu butelki nie ściekało po ściankach.
(odrobina płynu micelarnego załatwiła sprawę )
Jego zapach bardzo przypadł mi do gustu. Przyjemny, świeży, delikatny...moim zdaniem tak pachnie ,,czystość,, :)
Do umycia twarzy używałam 2 pompek (czasami myłam buzię dwa razy) więc nie był zbyt wydajny.



Przeznaczony jest do skóry wrażliwej, jednak zdarzało się, że podczas mycia piekła mnie twarz. Może to dla tego, że akurat stosuję kwasy i skóra jest bardziej wrażliwa.
Czasami musiałam umyć buzię dwa razy, ponieważ miałam wrażenie, że jest nie domyta.
Mleczko stosowałam jak normalny żel, zawsze zmywając wodą. Nie wyobrażam sobie oczyszczania bez użycia wody...

 Często miałam wrażenie, że moja skóra wypija ten produkt...?! Tak jakby się wchłaniał.
Pozostawiał twarz  gładką i nie wiarygodnie miękka :) 
Nie przesuszał ani nie uczulał.


Dwa razy próbowałam zmywać nim makijaż ale w moim przypadku było to bardziej ,,rozmazywanie,, .
Tusz i cienie zostały lekko rozmyte i tyle. Poza tym było zbyt gęste jak dla mnie i zwyczajnie sobie z nim nie radziłam. Zdecydowanie zostaję przy płynach micelarnych.

Gdybym miała kupić je ponownie w regularnej cenie na pewno bym się nie zdecydowała.


piątek, 21 lutego 2014

Libster Blog Award po raz pierwszy :)





Jestem mile zaskoczona ponieważ zostałam nominowana do Libster Blog Award. :)
Dziękuję  Ewce za możliwość wzięcia udziału w zabawie :)


Libster Blog Award co to takiego ???

Nominacja otrzymywana jest od innego blogera w ramach uznania za ,,dobrze wykonaną robotę,,.   Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je w komentarzu pod postem na ich stronie) oraz zadajesz im wymyślone przez Ciebie 11 pytań. Nie wolno nominować bloga od którego otrzymaliśmy wyróżnienie. 


Oto pytania, które zadała mi Ewa (http://www.beyourclown.blogspot.co.uk/) :

1.Masz swój ulubiony kosmetyk? Jaki?
Krem do twarzy Avene Hydrance Optimale Lager SPF 20 . Uwielbiam go!

2. Skąd pomysł na prowadzenie bloga?
Chciałam zebrać wszystkie swoje za interesowania w jednym miejscu. Poza tym czytając inne blogi doszłam do wniosku, że dlaczego sama miała bym nie spróbować? No i jestem :)

3. Jak wyobrażasz sobie swojego bloga za rok?
Nie obmyślam planu pisania bloga w jakiś szczególny sposób. Staram się to robić spontanicznie. Jak będzie wyglądał za rok...czas pokaże .

4.Jaka jest Twoja wymarzona liczba obserwatorów na blogu?
Nie przypuszczałam, że w ogóle ktoś będzie mnie czytał. Jestem zadowolona z obecnej liczby obserwatorów. A jeśli będzie Was przybywać będę się tylko cieszyć :)
 Dziękuje, że jesteście :)

5. Czy jest jakiś wymarzony kosmetyk, który chcesz mieć?
Staram się zaspokajać swoje ,,kosmetyczne,, zachcianki na bieżąco :) i jak na razie wszystkie są zaspokojone :p

6. Czym zajmujesz się oprócz bloga?
Bardzo lubię spacery na łonie natury i robienie zdjęć.

7. Eyeliner czy kredka?
Kredka.

8. Wychodzisz bez makijażu z domu?
Zdarza mi się czasami. Kiedy źle się czuję albo po prostu mi się nie chce. Do pracy nie mogę się malować, więc raczej jestem przyzwyczajona do ,,nagiej,, twarzy :p

9.Jakie jest twoje ulubione zajęcie?
Wtulanie się w mojego faceta :) (bardzo zajmujące :p )

10. Inspirujesz się kimś prowadząc bloga?
Raczej nie, większość postów powstaje w mojej głowie :)

11. Co byś robiła gdybyś nie miała bloga?
Myślę, że to samo co dotychczas.
Zakupy, spacery, domowe porządki, uprawa kwiatów na tarasie, zabawa decoupagem i wiele innych.



Blogi, które nominuję:

http://kolorowy-swiat-magdy.blogspot.co.uk/
http://by-the-glasses.blogspot.co.uk/
http://rozmowyoniczym.blogspot.co.uk/
http://wiarygodna.blogspot.co.uk/
http://paczekwpudrze.blogspot.co.uk/
http://mrozinka.blogspot.co.uk/
http://slonadusza.blogspot.co.uk/
http://contagiada.blogspot.co.uk/
http://darkesteve.blogspot.co.uk/
http://ciapakipaznokciaki.blogspot.co.uk/
http://uroczybalagan.blogspot.co.uk/


Moje pytania do nominowanych:

1. Bez czego nie wyjdę z domu?
2. Kosmetyk bez którego nie mogę żyć?
3. Co skłoniło Cię do założenia bloga?
4.Czego byś użyła by stworzyć zapach miłości?
5. Jak wygląda idealna randka?
6.Coś na poprawę humoru?
7. Na bezludną wyspę zaprała bym (3 rzeczy)?
8.Największy bubel kosmetyczny?
9. Czy zdecydowała byś się na zrobienie tatuażu? Jeśli tak to jakiego i gdzie?
10.Czego nie lubię w ludziach?
11.Wolny czas najchętniej spędzam?


Życzę miłej zabawy :)



wtorek, 18 lutego 2014

Joanna z apteczki babuni kąpiel solankowa







Dawno nie było żadnej recenzji na moim blogu. Dlatego dzisiaj chciałam przedstawić Wam  ,,umilacz kąpielowy ,, :)
Mowa o solance do kąpieli z Joanny. Wypatrzyłam ją stojącą na dole półki w jednej z drogerii. Wyglądała całkiem zwyczajnie, jednak gdy poczułam TEN zapach wiedziałam że wróci ze mną do domu :)


Od producenta:




Solanka znajduje się w dużej odkręcanej butelce, ułatwia ona dozowanie produktu.  Opakowanie bardzo mi się podoba, brązowa butla naprawdę wygląda jak z babcinych zapasów :) Za pojemność 700 ml zapłaciłam ok 8-10 zł (nie pamiętam dokładnie).


Konsystencja jak w przypadku zwykłego płynu do kąpieli. Nie za gęsta ani nie za rzadka. Niewielka ilość wystarczy do uzyskanie sporej ilości piany. Jest ona gęsta i nie znika tak szybko jak w przypadku innych płynów. 
Najbardziej w tym produkcie lubię jego zapach :) Lubię???.....raczej uwielbiam!!! Pachnie świeżym bzem :) Razem z siostrą doszłyśmy do wniosku że jeśli bardziej się ,,w wąchać,, to można wyczuć nawet świeżo złamany patyk :p
Zapach jest naturalny, intensywny a jednocześnie nie nachalny. Po prostu idealny.  Unosi się w łazience jeszcze długo po kąpieli.
Relaks w wannie wypełnionej ,,bzową,, pianą  to idealne rozwiązanie po męczącym dniu.




Po takiej kąpieli moja skóra jest gładka, odprężona a co najważniejsze nie jest przesuszona ani napięta. Więcej nie wymagam od kosmetyków tego typu. Od nawilżania są balsamy i masła. 
Jak dla mnie solanka nie ma żadnych minusów. Pięknie pachnie, świetnie się pieni i do tego jest nie drogi.
Jeśli uda mi się znaleźć wersję różaną kupię ją bez zastanowienia :)
Na pewno jest to produkt godny uwagi i wypróbowania . Mogę polecić go z czystym sumieniem :)