wtorek, 15 października 2013

Kombinacje na tarasie...


Ponieważ mieszkamy w mieście (dość dużym) ciężko tu o kawałek zieleni , zwłaszcza własnej. 
Dlatego staram się nadrobić jej braki. Mieszkamy
w małym mieszkanku, do którego wchodzi się przez duży taras, więc czemu go nie wykorzystać? 

Uwielbiam wszelkiego rodzaju roślinki i co jakiś czas dokupuję coś do mojej kolekcji. Niektóre przekwitają, inne usychają, ale zawsze musi być coś czym można nacieszyć oczy :)

Na początku było tak.....szaro, smutno i nudno.

Jednak z czasem przybywało coraz więcej zieleni :)

Oczywiście nie mam wpływu na ,,piękne,, kafelki przed mieszkaniem, to chociaż rozweseliłam całość roślinkami :)





Jak widać niektóre kwiaty już przekwitają.

Jestem dumna z mojej fuksji :) Myślałam, że nie przeżyje lata. Słońce tak nagrzewa kafle, że jest prawie jak na patelni. Nie da się stanąć bosą stopą. Kwiaty też się buntują i usychają. Jeszcze niedawno wyglądała jak mały, suchy kikutek. 
Musiałam chować ją do domu w upalne dni.

 Teraz się odwdzięcza pięknymi kwiatami.



A to był ,,ogródek,, Bartka :) , a raczej to co z niego zostało. 
Wiosną zasiał koper, pietruszkę , szczypiorek...






Przed domem tworzę też różne dzieła, które wymagają użycia lakieru. W środku zapach jest nie do zniesienia.



Z naszego poprzedniego mieszkania wychodziło się bezpośrednio na...... chodnik. Trzeba było uważać by   kogoś nie potrącić. 
Dlatego chociaż nasz taras nie jest ogrodem z marzeń jestem zadowolona, że mam gdzie wypić kawę, wystawić suszarkę z praniem , czy w razie czego zrobić grilla .

Mam nadzieję że moich roślinek będzie coraz więcej i będą rosły i rosły :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i zapraszam ponownie :)