piątek, 17 maja 2013

FILTROWANIE :)



Czyli wszystko o mojej przygodzie z filtrami do twarzy.

Dlaczego zaczęłam ich używać? 
Moje pierwsze spotkanie z filtrem miało miejsce podczas kuracji anty trądzikowej  TriAcnealem. Moja skóra była wtedy bardzo wrażliwa na słońce i nawet filtr 50 nie wystarczał (bo oczywiście  nie mogłam poczekać do jesieni i zaczęłam używać TriAcnealu w lecie, ale to już inna historia). Zdarzało się , że chodziłam   z czerwonymi , piekącymi plamami na buzi . Zaczęłam dużo czytać na ten temat i szukać czegoś co było by idealne dla mnie. Dowiedziałam się przy okazji kilku ciekawych rzeczy na temat filtrów. Między innymi tego, że  powinnam je stosować nie tylko w lecie, ale przez cały rok, gdyż pomagają w walce z wolnymi rodnikami, ze starzeniem się skóry i zapobiegają przebarwieniom (walczę z nimi od jakiegoś czasu) . Chronią nas przed szkodliwymi promieniami UVA i UVB, które odpowiedzialne są za powstawanie raka skóry. 
Po przeczytaniu kilku artykułów moje podejście do opalania szybko się zmieniło. Kiedyś często biegałam na solarium twierdząc, że jestem ,,za blada,, .Teraz wcale nie opalam buzi i nie narzekam. Stan cery się poprawił, mam mniej wyprysków. Z piegami bywa różnie, ale nie można mieć wszystkiego.
W końcu nawet gdy używamy filtrów skóra się opala, tylko wolniej. Taka opalenizna dłużej się trzyma a mi nie zależy na szybkim efekcie ,,skwarki,, :p


Moim ukochanym filtrem jest Avene Hydrance optimale lager SPF20





Używam go od samego początku i jestem z niego bardzo zadowolona. Ładnie nawilża moją twarz, nie klei się, szybko się wchłania, przyjemnie pachnie i nie pozostawia tłustej warstwy . Ma lekką konsystencje i jest dość wydajny. Suche skórki tez są niewidoczne.Same ochy i achy, tylko filtr mógłby mieć trochę większy. Choć w Anglii nawet w lecie nie ma tak mocnego słońca więc na razie mi wystarcza. Normalnie za 50ml płace 15 funtów. Duże opakowanie mi się skończyło i znalazłam na e-bayu próbki o pojemności 5ml. Kupiłam ich kilka i teraz noszę je ze sobą wszędzie: do pracy, na zakupy,zawsze włożę małą tubkę do torebki lub kieszeni  i używam w razie potrzeby :)



Przy okazji kupowania próbek wpadłam na pomysł wypróbowania paru innych filtrów. Zawsze lepiej jeżeli próbka się nie sprawdzi niż jeśli bym kupiła opakowanie pełno wymiarowe i później się z nim męczyła (co do tej pory się zdarzało) .
Zamówiłam sobie 2 próbki:

Avene Hydrance optimale riche SPF20







Krem przeznaczony do cery wrażliwej, suchej lub bardzo suchej. 
Od dawna chciałam go wypróbować ale trochę się bałam. Jest bardziej treściwy niż Avene lager i moja buzia trochę  się po nim świeci. Zapach taki sam jak poprzednik, filtr taki sam. Całkiem przyjemny kremik, buzia jest po nim miękka i nawilżona. Może kupie go na zimę, kiedy moja skóra będzie potrzebowała większego nawilżenia jednak na razie nie jest mi potrzebny.


Kolejna próbka:
Avene SPF 50+ emulsja


 . Krem przeznaczony do skóry wrażliwej, normalnej i mieszanej. Emulsja o białym kolorze,ma dość dziwny zapach, przypomina mi krem Nivea. Po nałożeniu na twarz trochę się klei i pozostawia białą warstwę, ale nie na długo.  Jak dla mnie sama emulsja mało nawilża. Musiałam nakładać pod niego krem albo serum z wit.c .
Próbka wystarcza na parę użyć więc nie wiem jak będzie się spisywał przez dłuższy czas używanie. Może kupię duże opakowanie i sama to sprawdzę,ale na razie muszę wykończyć to co mam.



LA ROCHE-POSAY ANTHELIOS AC
SPF30 

Fluid ochronny do skóry tłustej i trądzikowej.
Opakowanie jest dziwne, butelkę trzeba odkręcić. Konsystencja jest rzadka i trzeba uważać przy aplikacji żeby się nie rozlał. Dość wydajny.



Mam go już ponad rok i nie mogę go wykończyć gdyż strasznie się z nim męczę. Stosowałam go na wszystkie sposoby. Na krem, pod krem, czasami nakładałam tylko na twarz i zawsze się roluje, zbiera w zmarszczkach mimicznych pod oczami i na powiekach. Wygląda to nie estetycznie. Próbowałam nakładać go dużo i bardzo mało i zawsze kończy się tak samo. Podkreśla suche skórki, po jego nałożeniu moja twarz była blada jak ściana, jednym słowem masakra! To tego wydaje mi się,że pachnie alkoholem.
Wiem ze niektóre z Was się nie zachwycają, niestety u mnie się nie sprawdził i na pewno nie kupię go ponownie. Może zużyję go na szyje i dekolt w czasie lata , albo po prostu wyrzucę bo niedługo skończy się data przydatności.























LA ROCHE-POSAY ANTHELIOS XL
SPF30

. Krem na dość gęstą konsystencje, co utrudniało mi jego nałożenie . Miał być bez zapachowy? Mój ma dziwny zapach, jakby chemiczny, na pewno nie jest on przyjemny.Po nałożeniu mam bladą twarz ale możliwe, że nakładam go za dużo Pozostawia tłustą warstwę ,bardzo mnie to denerwuje.
Wolno się wchłania. Jak dla mnie jest ,,za ciężki,,, nie lubię używać tłustych kremów  (chyba, że do ciała). Kupiłam go tylko dla tego ,że akurat był w bardzo przystępnej  cenie.



Choć nie jestem do niego przekonana na pewno go wykorzystam, jak nie na twarz to na ciało. Za tydzień jadę na urlop i na pewno go zabiorę.
Mam go dość krótko więc może jeszcze zmienię zdanie na jego temat. Zobaczymy.
Jednak moimi ulubieńcami są filtry z Aven i na pewno będę je kupować i testować tak długo aż  znajdę idealny .


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i zapraszam ponownie :)