niedziela, 5 maja 2013

EVELINE SLIM EXTREME 3D termoaktywne serum wyszczuplające antycellulit







Jest to drugie  termoaktywne serum wyszczuplające z jakim miałam styczność. Pierwsza była BIELENDA pomarańczowa skórka i dość dobrze wspominam ten produkt .

Przywiozłam je oczywiście z urlopu, a do kupna zmotywowała mnie koleżanka, która kupiła je parę dni wcześniej. Zapłaciłam coś około 17 zł bez promocji oczywiście.


Co nam obiecują przedstawiłam na zdjęciu :





Ja wybrałam wersję w tubce ponieważ łatwo można ją przeciąć i wydobyć resztki produktu. Czerwone opakowanie też przykuło moją uwagę. Nie miałam żadnych problemów z wydobyciem go z tubki dopiero przy końcu musiałam się trochę na męczyć, ale po przecięciu było już z górki. 

Używam go od około 3 tygodni, 2 razy dziennie na brzuch, uda i pośladki . Zostało mi jeszcze na parę użyć więc może opakowanie wystarczy na miesiąc. Jak dla mnie nie jest zbyt wydajny.



Serum ma biały kolor, dość przyjemny zapach (jak większość kosmetyków z Eveline), łatwo się rozprowadza. Bardzo szybko się wchłania i od razu można się ubrać.
Co do jego właściwości rozgrzewających: pierwszy raz użyłam go po kąpieli i masażu tarką antycellulitową. Wcześniej używając kremu z Bielendy czułam przyjemne relaksujące ciepło. Tu spodziewałam się czegoś podobnego no i się zdziwiłam. Po nałożeniu kremu po paru minutach zaczęłam odczuwać ciepło, które narastało z każdą minutą aż zaczęło palić. Skóra tak piekła, że spanikowałam :)nie mogłam założyć nic na siebie bo było tak gorąco. Nawet zrobiło mi się nie dobrze . Od razu zadzwoniłam do koleżanki żeby zapytać czy miała to samo (oczywiście nie miała), no i latałam po domu na golasa  20-30 minut, aż pieczenie przeszło....Myślę że spowodowała to kąpiel i masaż bo gdy posmarowałam się rano ciepło nie było już tak intensywne i dało się wytrzymać. Może to być dobry produkt na zimowe dni.

Czy zwalcza cellulit? Raczej nie ale na pewno pomaga wygładzić skórę. Nawet mogę powiedzieć że stała się ,,jedwabista,,. Bardzo gładka, napięta i przyjemna w dotyku choć może tarka też tu pomogła. Jeśli będę miała możliwość kupie ponownie ale raczej jesienią lub zimą.


Na razie mam do wypróbowania parę innych kosmetyków Eveline z tej serii. Zobaczymy który sprawdzi się najlepiej. 



Oto i moja tarka. Kupiona w rossmanie za 10 zł (albo coś koło tego)

Z jednej strony duże wypustki dobre do relaksującego, przyjemnego masażu. Ja lubię  przycisnąć 
żeby poczuć jak działa



Z drugiej  strony bardziej do ,,masakrowania,, skóry. Drobne gumowe igiełki, dość ostre. Przy pierwszym użyciu bolało, myślałam że nie wytrzymam ale się przyzwyczaiłam i nie jest tak źle. Kiedy masuje nim brzuch i uda skóra jest bardzo wrażliwa, za to pośladki mogę masować  bez problemu. 
Lubię jej używać razem z peelingiem. Mam wtedy uczucie ,,podwójnego,, masażu.



Mój zestaw do walki z nieprzyjacielem :)

1 komentarz:

  1. lubie serie tych kremow eveline,tarka swietna musze tez taka miec:-)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i zapraszam ponownie :)